Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2019

Wielkanoc

O co chodzi tak ogólnie w tym dniu? Bo ja osobiście tego nie rozumiem. Tak właściwie jest to klasyczna niedziela, prawie taka jak te bez handlu, bo sklepy tak czy tak zamknięte). Ani ta noc nie jest jakoś specjalnie długa ani ciemna, ale za to maluje się jajka. Znaczy robi się to wcześniej żeby na niedzielę były już gotowe. To jest ten element, który lubię - lubię malować te jajka, bo pozwala mi to podnieść jakoś swoją samoocenę. Co roku staram się robić je co raz ładniejsze, wczoraj np zaszalałam nieco, mogłam to czemu nie. Niby rodzina mogłaby się zbierać w każdą niedzielę albo jakąkolwiek inną losową niedzielę. Jednak komu chciałoby się tak bez okazji ubierać ładnie, przygotowywać to całe ambitne jedzenie - no komu? Mi osobiście nie. To jest chyba ten jeden z dwóch dni w roku kiedy każdy z rodziny spotka się z każdym i każdy będzie na to w pełni przygotowany. Każdy jest ładnie ubrany, ma miejsce w brzuchu na kolejne dania w kolejnych miejscach, bo przecież każdy coś przygotował i t...

Walka o swoje

Czasami myślę, że łatwiej by było powiedzieć elo i już się nie starać. Zostawić wszystko w pizdu i powiedzieć, że mi się już nie chce i ja nie będę już nic robić. Będę po prostu zwykłą nastolatką, która niczym nie zaistnieje w tym świecie. Za każdym razem kiedy nachodzą mnie tak dziwne myśli rozważam to bardzo mocno, no bo przecież tak by było łatwiej dzięki czemu moje życie mogłoby się toczyć tak zwyczajnie, a ja bym nie miała żadnych zmartwień. Nie musiałabym myśleć regularnie, że wypadałoby coś nagrać albo napisać. Mogłabym spać sobie do 12, budzić się ze spokojem w głowie, odpalać laptopa i dalej szukać pracy, bo przecież to jest obecnie mój priorytet. Tak. Nadal szukam pracy, co mnie zupełnie nie cieszy, pieniądze się pojawiają i znikają - radzę sobie z tym jakoś więc życie się toczy, jednak nie chcę pracować gdziekolwiek. Jeśli mamy ambicje związane z pracą nie będzie tak łatwo jak znalezienie zarobku gdziekolwiek. Dobra, wróćmy do tematu. Prawda, że fajnie by było mieć tak wyjeb...

Ktoś mi wtyczki zmienił

Ostatnio zaczęło się poprawiać. Wszystko funkcjonuje jakoś łatwiej i jest mi wygodniej. Czuję, że mogę w końcu robić dużo rzeczy na raz i wziąć się za dawno zaplanowane projekty, ale przez to ile mam ich w głowie po prostu nie umiem zabrać się za nic konkretnego. Zapuściłam strasznie kwestię siłowni, co boli mnie okropnie. Chciałabym umówić się na trening personalny żeby wiedzieć, co ja właściwie mam robić, ale ostatecznie ciągle coś stoi mi na drodze. Nie mówię tu o czymś okrutnie strasznym, ale o pierdołach takich jak wybitnie jak na mnie bolesny i uciążliwy okres, dziura w stopie, mróz na dworze (20 min spaceru w jedną stronę w okolicznościach przymarzania to średnia opcja), choroba, czy tak jak teraz wyjazd i praca Bartka w godzinach, które trochę wszystko utrudniają (może nie wszystko, bo ogólnie star pracy o 16 jest super, ale na siłownie ciężko nam iść od rana). W sumie ostatnio czuję się może nie tyle, że bardziej wyprana czy coś, bo energii wewnętrznej mi nie brakuje, ale czeg...

Mania i depresja. Moja dwubiegunówka.

W moim życiu nigdy nie było kolorowo. Ostatnio z Bartkiem rozmawialiśmy o moich poprzednich związkach z czego wyszło, że dopiero ten z nim jest faktycznie udany i czuję się w nim pewnie. O dzieciństwie najchętniej bym zapomniała mimo pojedynczych pozytywnych wspomnień jest ich nieopisanie mniej niż tych negatywnych. Szkoły też nie ułatwiały mi wyjścia na prostą pozytywną drogę. Mój wygląd do połowy gimnazjum również bardzo utrudniał relacje międzyludzkie. Jednak w połowie drugiej klasy gimnazjum kiedy depresja pogłębiła się znacząco wpadłam w etap szeroko pojętych używek i złego towarzystwa. Tkwiłam w tym przez półtora roku, bo wtedy nie myślałam o tym jak jest mi źle i nie bałam się odzywać do nowych ludzi. Świat był wtedy taki łatwy, uciekałam od każdego złego bodźca, udawałam że tego po prostu nie ma. Tylko wtedy jeszcze nie byłam świadoma, że będę musiała kiedyś stawić temu czoła. Zawaliłam ostatnią klasę gimnazjum przez ucieczki od problemów, a tym samym ucieczki z domu, które je...

Moje doświadczenia w pracy

Od kiedy skończyłam sławetne lat 18 jakoś tak się kręciłam dookoła znalezienia pracy, bo jednak chciałam już mieć swoje pieniądze żeby po prostu funkcjonować minimalnie bardziej niezależnie. Na koniec grudnia miałam urodziny, pod koniec września postanowiłam pójść do pracy. Wtedy już zaczął się właśnie ten czas, że pora ruszyć dupe. Pracowałam w sklepie alkoholowym, nie był on jakoś wybitnie zły, po prostu robili trochę w chuja na wypłacie, a tak przynajmniej wydawało mi się póki nie poszłam do drugiego miejsca. Praca w tym sklepie przyprawiała mnie z czasem już o mdłości. Jeżdżenie do innych sklepów - czasami nawet na drugi koniec miasta, kończąc wtedy pracę o północy byłam w domu dopiero około półtorej godziny później, bo przecież w nocy autobusy nie lubią współpracować. Miałam pracować tylko w weekendy, a nie zliczę nawet jak często musiałam prosto ze szkoły jechać do roboty. Pracując jedynie w weekend, bez dodatkowych godzin i dni powinnam zarabiać 648 zł, a z miesiąca zazwyczaj w...