Ostatnio nie toczy się najlepiej. Ogólnie mogłabym narzekać, bo ani nie mam pracy, ani nie jest super kolorowo pieniędzmi, a jeszcze zaraz robię tatuaż więc już tym bardziej pieniądze wyparują. Mogłabym zacząć użalać się nad sobą, bo duża część moich cholernie bliskich znajomych postanowiła odciąć się ode mnie i Bartka ot tak, przez głupi żart Bartka ostatecznie mówiąc, że wszystko jest moją winą. Owszem, posypało się w ostatnim czasie bardzo dużo spraw, ale nic na to nie poradzę i mogę jedynie liczyć, że z każdym dniem będzie lepiej, a i znajomych spotkamy w czasie może bardziej wiernych. Nie liczących na profit w postaci bezinteresownej pomocy w każdej sprawie czy inne tego typu drobiazgi. Serio. Z Bartkiem jesteśmy pomocni w takiej skali w jakiej możemy, on zwykle bardziej, bo ma większe doświadczenie we wszelkich pracach remontowo - przewozowych. Ja zwykle jestem jako dodatek, który pomaga załadować czy ogarnąć jeśli trzeba, ale nie pcham się do każdej sprawy jeśli nie muszę. ...
Już nie zwykła nastolatka, a młoda dorosła próbująca zapanować nad chaosem codzienności. A wszystko, co się dzieje nieraz brzmi niewiarygodnie.