Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z marzec, 2019

I psu w dupe, ale mu się podoba

Ostatnio nie toczy się najlepiej. Ogólnie mogłabym narzekać, bo ani nie mam pracy, ani nie jest super kolorowo  pieniędzmi, a jeszcze zaraz robię tatuaż więc już tym bardziej pieniądze wyparują. Mogłabym zacząć użalać się nad sobą, bo duża część moich cholernie bliskich znajomych postanowiła odciąć się ode mnie i Bartka ot tak, przez głupi żart Bartka ostatecznie mówiąc, że wszystko jest moją winą. Owszem, posypało się w ostatnim czasie bardzo dużo spraw, ale nic na to nie poradzę i mogę jedynie liczyć, że z każdym dniem będzie lepiej, a i znajomych spotkamy w czasie może bardziej wiernych. Nie liczących na profit w postaci bezinteresownej pomocy w każdej sprawie czy inne tego typu drobiazgi. Serio. Z Bartkiem jesteśmy pomocni w takiej skali w jakiej możemy, on zwykle bardziej, bo ma większe doświadczenie we wszelkich pracach remontowo - przewozowych. Ja zwykle jestem jako dodatek, który pomaga załadować czy ogarnąć jeśli trzeba, ale nie pcham się do każdej sprawy jeśli nie muszę. ...

Nie zamykam się na świat

Jak część z Was może wiedzieć, towarzyszą mi zaburzenia lękowe i fobia społeczna. Nie jest łatwo tak sobie pomyśleć, że o poszłabym na siłownie skoro już mam karet i po prostu pójść. Ostatnio poszłam pierwszy raz sama. Zbierałam się do tego miesiąc, nawet płacenie co miesiąc za karnet nie dawało mi wystarczającej motywacji żeby ruszyć się samemu pobiegać.  Zawsze chodziłam z Bartkiem, mimo że miałam już parę razy iść sama, ale nie dałam rady. Ostatnio postanowiłam, że pójdę po lekarzu i jeśli nie wyjdę na czas to nie pójdę i jak na złość w tym momencie kolejka zaczęła ruszać się jakby szybciej. Stało się! Nie mogłam już zmienić zdania, chociaż kusiło, postanowiłam iść i dać radę. Nie było lekko wejść tam, a problem pojawił się jednak dopiero po wejściu do szatni - tam już było dużo ludzi, a nigdy wcześniej nie miałam takiej sytuacji. Dobra, udało mi się przebrać i jakoś to tam działa, ale nie! Na samej siłowni było tak dużo ludzi, że nawet nie mogłam wybrać bieżni obok której obie ...

Szacunek człowieka do człowieka - cosinus

Wraz z nowym porządkiem na blogu chciałabym po raz kolejny przedstawić wam moją obecną szkołę. Edukację rozpoczęłam we wrześniu 2004 roku w klasie zerowej. Od tego momentu do dziś byłam uczniem ośmiu placówek edukacyjnych. Jest to duża liczba, która nie jest nieuzasadniona - w szkołach nie byłam specjalnie lubiana ani przez uczniów ani nauczycieli. Uczniowie zawsze kpili z mojej osoby przez ogromną nieśmiałość, którą widać było na każdym moim kroku. Nauczyciele zaś również zauważali ten problem, jednak zamiast jakkolwiek pomóc lub chociaż zrozumieć denerwowali się oraz karcili za lęk odzywania się na forum klasy. Myślałam, że po prostu taki już mój los, nie nawiązuję kontaktów w klasie, nie wyrywam się do dyskusji na lekcji więc uczniowie będą ze mnie kpić, a nauczyciele wiecznie krytykować. Po siedmiu szkołach straciłam nadzieję i chciałam w ósmej placówce jedynie zakończyć edukację, a później zapomnieć o tym wszystkim. Jednak jakież było moje zdziwienie kiedy ostatnio uświadomiłam s...