Wiecie co jest trudne w takich dniach jak ten? Od ponad tygodnia siedziałam w domu na zwolnieniu lekarskim i było mi serio dobrze, ale dziś nastał ten dzień, w którym trzeba było wrócić do szkoły. To był ciężki poranek. Godzina piąta minut cztery. Budzik zaczyna dzwonić.Wczoraj zapomniałam zmienić godzinę jako że nie miałam planu dotrzeć na pierwszą lekcję (w ciągu ostatniego miesiąca nie podpisałam się ani razu na liście obecności w pracy i trzeb było to nadrobić). Chwilę po szóstej udało mi się na stałe otworzyć oczy więc pora zobaczyć social media. W pierwszej kolejności fb i czytanie przez 25 min o szkodliwym działaniu mikrofali na nasze zdrowie i życie. Czas minął cholernie szybko wiec pora na kawę. Dolna partia ubrań już na sobie, kawa się parzy, a w międzyczasie na twarzy pojawia się makijaż. Kawa wypita, znienawidzony Pan Wiesiu* od remontu już jest więc pora się powoli zbierać. W torbie jest już monster, batonik musli i kanapka więc myję zęby i wychodzę! Awaria 4 tramwai, a...
Już nie zwykła nastolatka, a młoda dorosła próbująca zapanować nad chaosem codzienności. A wszystko, co się dzieje nieraz brzmi niewiarygodnie.