Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2022

Minął rok.

 Dokładnie dziś mija rok od podjęcia prawdopodobnie najważniejszej i najtrudniejszej decyzji w moim krótkim życiu. Jeszcze rok temu byłam beztroską, rozpieszczoną dwudziestolatką. Przygotowywałam się do wyjazdu na majówkę z moim narzeczonym, robiłam listy zakupów, kleiłam wykładzinę w przyczepie, planowałam dietę kota na czas mojej nieobecności. Byłam zadowolona, miałam wszystko pod kontrolą, na pozór niczego mi nie brakowało, moje życie było proste, a każda zachcianka spełniona. Jednak tego dnia prócz porannych obowiązków związanych z wyjazdem miałam zaplanowaną rozrywkę tylko dla siebie. Wiedziałam, że taka szansa długo się nie powtórzy, długo nie będę miała możliwości spędzić odrobiny czasu samej i bycia sobą.  Przyjaciel zaprosił mnie na winko i gadanie, coś czego nie robiłam od miesięcy, coś czego bardzo potrzebowałam żeby odkryć w jakiej bańce żyłam. Narzeczony zapakował mi dużą ilość alkoholu i powiedział, żebym została tam na noc - zupełnie nieświadomy swojego błędu, n...

Pora coś zrobić.

  No więc jak to było? Zagubiona nastolatka rzucona bez przygotowania na głęboką wodę? Szkoła, praca, samodzielne życie, zwierzęta, związek i jak to ogarnąć? To wszystko wtedy wydawało się tak bardzo odrealnione i niemożliwe do opanowania, jednak w miarę łatwo byłam w stanie zapanować nad tym chaosem. Wtedy jakimś cudem miałam czas na wszystko, a nawet na codzienne rozrywki, realizowałam się całkiem nieźle w szkole i we własnym rozwoju. Praca była do dupy, obowiązków była masa, zwierzaki dawały w kość, związek był mocno absorbujący, a mnie za parę miesięcy czekała matura. Co wyszło z tego wszystkiego? Jeszcze większy chaos niż ten od którego zaczynałam. Nie tego się wtedy spodziewałam. Zaczęło się niewinnie, skończyłam szkołę, parę razy zmieniałam pracę, znowu się wyprowadziłam - tym razem już nie sama a ze swoim ukochanym, zawirowania ze zwierzętami, remontami, wyjazdami, szukanie swojej drogi w tym wszystkim. W końcu się udało, ustabilizowałam swoją sytuację życiową, robiłam ,str...