Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2018

Jak zacząć naprawę relacji po 10-ciu latach..

Kojarzycie jak kilka (może kilkanaście) lat temu były bardzo popularne i pożądane szczoteczki do mycia zębów z tą częścią do usuwania osadu też z języka? Pamiętam sama jak bardzo chciałam żeby mama kupowała mi tylko takie i żadne inne mimo, że nie były najtańsze. Ogólnie nie robiły nic specjalnego (teraz większość szczoteczek ma tę funkcję w standardzie, ale czy ktokolwiek się jeszcze nimi tak jara?), ale były fajne przez co podnosiły tak jakby wewnętrzną samoocenę. Tak w zasadzie chciałam tylko powiedzieć jak bardzo przemijają trendy - tak mnie dziś rano naszło przy myciu zębów. Samodzielność jest fajna. Od niemal trzech lat byłam cały czas gotowa żeby się wyprowadzić i żyć 'na własny rachunek' - wszystko zawsze wyliczone, dopracowane, ogarnięty każdy szczegół, a wszystko dostosowane pod koszt mieszkania. Zawsze zapięte na ostatni guzik, a ja byłam w stanie spakować swoje rzeczy w każdej chwili żeby powiedzieć 'cześć'. Kłótnie z mamą, brak prywatności, przez długi cz...

Samodzielne życie ssie

Mieszkając z mamą mogłam sobie pozwolić na różnego rodzaju przyjemności, których aktualnie odmawiam sobie na każdym kroku. Lubiłam farbować włosy co miesiąc, a nawet częściej - to sprawiało mi tak ogromną przyjemność i satysfakcję jak nic innego. Zamawianie rzeczy z aliexpress bez wyrzutów sumienia? Oczywiście! Dziesiątki par skarpetek w szafie, każda z innym nadrukiem czy motywem zawsze były moją dumą - zamawiałam przynajmniej 3 pary w miesiącu, była to pewnego rodzaju obsesja. Teraz do szafki nie wpadło nic nowego od kiedy mieszkam sama. Kupowanie ziółek i innych przysmaków dla królika? Jasne! Bierzmy garściami i cieszmy tego wrednego karakana! A teraz? Teraz jedyne, co mogę mu dać dla urozmaicenia to warzywa i owoce, paczka ziółek nie starcza już na dwa tygodnie, a prawie dwa miesiące. Jeszcze w styczniu mogłam sobie pozwolić na piwo po pracy (kończąc o północy), spotkanie ze znajomymi w pubie - z czasem co raz bardziej unikałam tych wyjść tłumacząc się zmęczeniem czy innymi pierd...

No i mamy szkołę

Kto by pomyślał, że powrót do szkoły sprawi mi przyjemność. Wczoraj nie mogłam zasnąć - miałam milion pomysłów na minutę, co było lekko frustrujące, bo wiedziałam że muszę iść spać wcześniej niż zwykle. Planem było usnąć ok 21.30, ale hola hola przyjacielu! Dziś przecież masz motywację, jakiej dawno nie było. Zrobiłam sobie bluzkę! No prawie.. Podkoszulkę już miałam aczkolwiek bez nadruku i tym postanowiłam zająć moje ręce. Na klasycznej białej bokserce powstał wyrazisty, pełen życia różowy flaming w koronie! Kiedy ukończyłam moje dzieło zaczęłam układać swój tyłek do spania, co okazało się bardzo utrudnione. Laptop wyłączył się po około 35 minutach, a ja  wciąż jedynie zmieniałam pozycję. Momentu odpłynięcia nie pamiętam, ale wiem, że nie była to spokojna noc, bo budził mnie każdy nawet najmniejszy szmer, a o to nie ciężko kiedy za oknem znajduje się główna trasa na krańcówkę tramwajową (potrafią całą noc tak jeździć). Jednak mimo tylu utrudnień otworzyłam oczy o ustalonej 5.25 -...

Mam yorka.

To, że tekstu nie było wczoraj, a wpada dopiero dziś ma swoje uzasadnienie. Już tłumaczę. Mam yorka. Z rana doświadczyłam pobudki oczywiście znów o nie logiczniej porze. Od poranka do popołudnia nie działo się nic ambitnego. Miałam plan jechać do Moniki do studia tatuażu pożyczyć jej książkę od konstrukcji form odzieżowych. Wszystko szło ładnie do pewnego momentu. Stałam jak zwykle przy ladzie w moim ulubionym studio i rozmawiałam aż tu nagle BUM(!) zakręciło mi się w głowie. Jak stałam tak postanowiłam usiąść, zdjąć kurtkę czekając na lekką poprawę, bo taka właśnie umożliwiłaby mi wyjście na zewnątrz w celu złapania powietrza dzięki czemu mogłabym iść dalej. Po kilku minutach uzyskałam pożądany efekt. Pożegnałam się, wyszłam, usiadłam na murku i nawet nie spędziłam tam nawet minuty, bo wyszedł po mnie Tomek i zabrał znowu do środka. Tam na początku posiedziałam na krześle, chwilę później położyli mnie na kanapie, podali wodę z cukrem i trzymali póki nie byłam w 100% sprawna. Już z le...