Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2022

moja kochana psina

 Kolejne nie zbyt wspaniałe wspomnienia ze zwolnienia. Kiedy jeszcze tylko podejrzewałam u siebie covida dowiedziałam się, że ta wspaniała psina, która żyła z nami przez ostatnie 12 lat ma guzy na prawie wszystkich organach, nie nadawała się już do operowania. Gorąca prośba o nie nakręcanie się na zapas. Pilnowałam żeby psiak był brany na badania przy każdej dodatkowej okazji, nie tylko raz w roku na kontrolę. W okolicy października/listopada była na badaniach, bo w końcu pojawiła się myśl o jej kastracji. Stan ogólny był całkiem niezły, nie było nic niepokojącego, ale kastracja da tak starego psiaka była już za dużym ryzykiem więc na badaniach się zakończyło. W pierwszych dniach stycznia zaczęła pokazywać, że czuje się źle, nie miała siły chodzić, nie chciała jeść ani pić, widać było ewidentnie że coś nie tak. Z marszu trafiła do weterynarza i po prześwietleniu zostało zauważone jeśli pamięć mnie nie myli 8 guzów różniej wielkości, przez jej wiek i ilość nowotworów nie było możliw...

covid v2

 Może warto teraz troszkę wspomnieć o tym, co działo się w ciągu ostatnich pół roku, podzielę to myślę na 5 wpisów. W nowy rok weszłam z drugim w mojej karierze covidem, ten był bardziej agresywny od pierwszego, mimo bycia krótszym, bo już drugi test po 10 dniach był negatywy. Tym razem nie skończyło się na ogromnych bólach i braku siły do życia, doszły do tego ciągłe omdlenia, zasłabnięcia, problemy kardiologiczne przez które trafiłam na kilka dni do szpitala. Bałam się wychodzić z domu, bo słabo robiło mi się w totalnie losowych momentach, lekarze nie umieli powiedzieć dlaczego tak się dzieje, odżywianie było ok, wyniki wszystkich badań ok, więc dostałam skierowanie do szpitala żeby przebadali mnie kompleksowo pod każdym względem, głowa była w porządku, serce będące głównym podejrzanym o dziwo też. Tym sposobem przez 3 i pół miesiąca unikałam wychodzenia z domu na dłużej niż 10 min z obawy o swój stan.  Raz poszłam do lidla po dosłownie kilka drobnostek do obiadu, zasłabłam ...

chyba znalazłam odpowiedź

 Przez bardzo długi czas nie mogłam wrócić do systematycznego pisanie, pisałam wersje robocze wielu tekstów (ze 129 napisanych postów opublikowanych jest zaledwie 63), ale nie umiałam znaleźć w nich siebie, ciągle coś mi nie pasowało, coś nie grało tak jak trzeba. W tym momencie jak je czytam to widzę, że mają sens, nie są wcale złe - mogłabym je opublikować, ale nie widzę w nich wystarczająco dużo siebie. Niedługo po przeprowadzce do Konstantynowa mój laptop umarł śmiercią tragiczną prawdopodobnie poprzez samobójstwo przez utopienie, po prostu w nocy zalał się łykiem wody z kubka ze słomką (tego gdzie dziura jest tylko na słomkę, która była wtedy wsadzona), od tamtej pory pożyczałam laptopy od różnych osób, pisałam na moim tableto-laptopie, jednak na nich właśnie powstała większość tych nieopublikowanych tekstów. W niedzielę kupiłam dla siebie nowego laptopa, takiego przypływu chęci do pisania nie miałam od dawien dawna, znowu czuję że chcę przekazać coś istotnego od siebie do tej...

zmiany zmiany zmiany

 Mój blog i mój konał na yt i moja strona na facebook są bardzo często mylone z innym kanałem o tej samej nazwie. Postanowiłam, że skoro aż tak bardzo zmieniłam swoje życie w ostatnim czasie, to może warto też zmienić nazwę tego bloga. Zastanawiałam się nad tym od jakiegoś czasu, bo sens się nieco zmienił - nie opisuje już w żaden sposób sposobów na ogarnianie sytuacji, a po prostu dodaje swoje większe i mniejsze rozkminy i oczekuję, że kiedyś ktoś na nie odpowie.  Samodzielność jako nastolatka jakoś ogarnęłam, nie było łatwo, nie wiem jak mi się udało. Później się przeprowadziłam zostawiając całe swoje dotychczasowe życie w tyle i wkraczając w nowe z czystą kartą zapominając o dawnych rozterkach, błędach, wstydach. Rzuciłam wszystko łącznie z rodziną i znajomymi, olałam znajomości i nie utrzymywałam za bardzo kontaktów - poznawałam nowych ludzi i budowałam siebie na nowo, idealną siebie bez skazy. Nie byłam bez skazy, nikt z nas nie jest. Z czasem nie umiałam już utrzymać sie...