Wraz z nowym porządkiem na blogu chciałabym po raz kolejny przedstawić wam moją obecną szkołę. Edukację rozpoczęłam we wrześniu 2004 roku w klasie zerowej. Od tego momentu do dziś byłam uczniem ośmiu placówek edukacyjnych. Jest to duża liczba, która nie jest nieuzasadniona - w szkołach nie byłam specjalnie lubiana ani przez uczniów ani nauczycieli. Uczniowie zawsze kpili z mojej osoby przez ogromną nieśmiałość, którą widać było na każdym moim kroku. Nauczyciele zaś również zauważali ten problem, jednak zamiast jakkolwiek pomóc lub chociaż zrozumieć denerwowali się oraz karcili za lęk odzywania się na forum klasy.
Myślałam, że po prostu taki już mój los, nie nawiązuję kontaktów w klasie, nie wyrywam się do dyskusji na lekcji więc uczniowie będą ze mnie kpić, a nauczyciele wiecznie krytykować. Po siedmiu szkołach straciłam nadzieję i chciałam w ósmej placówce jedynie zakończyć edukację, a później zapomnieć o tym wszystkim. Jednak jakież było moje zdziwienie kiedy ostatnio uświadomiłam sobie, że bez przymusu zabieram na weekendowy wyjazd materiały do nauki (tutaj nie żałują nam kserówek, bo nie wszystko da się przekazać na lekcji, a skądś musimy czerpać informacje) i spędzam przyjemnie czas rozwiązując kolejne zadania ze znienawidzonej geografii. Teraz między zjazdami mam miesiąc przerwy, nie okłamując nawet siebie brakuje mi trochę tego wstawania w weekend i biegu na tramwaj żeby tylko zdążyć na czas na pierwsze zajęcia.
Wróćmy jednak do tematu szacunku. Pozostałe osoby w mojej 'klasie' mimo, że widzą moją niechęć do kontaktów cały czas próbują go nawiązywać, a jeśli czegoś nie rozumiem lub pojawia się praca w grupie jestem niemal od razu brana pod skrzydła osób, do których sama bym nigdy się nie odezwała. Kiedy poproszę nauczycielkę żeby sprawdziła moją pracę w wersji pisemnej zamiast słownej przez mój strach, zwykle nie ma z tym problemu, bo rozumie, że czasami bywa różnie. Z każdym kolejnym zjazdem jestem co raz pewniejsza siebie w tym miejscu, co pozwala mi na wymiany zdań z osobami innymi niż nauczyciel. Nigdy by nie podejrzewała, że szkoła może być aż tak motywująca i zachęcająca do działania!
Kilka miesięcy temu pisałam, że nie zamierzam iść na studia i to zdanie podtrzymuje nadal, jednak po maturze nie zaprzestanę edukacji, bo nie chcę zostawiać cosinusa. Pójdę na kursy oferowane przez szkołę, szacunek okazywany przez nauczycieli jest na takim poziomie, że grzechem by było nie skorzystać, z tego co jest oferowane. Właśnie! Jeśli chcielibyście sami zobaczyć jak to wygląda możecie zawsze przyjść i spytać o dostępne darmowe kierunki. Ogólnie podsumowując polecam całym serduszkiem
Myślałam, że po prostu taki już mój los, nie nawiązuję kontaktów w klasie, nie wyrywam się do dyskusji na lekcji więc uczniowie będą ze mnie kpić, a nauczyciele wiecznie krytykować. Po siedmiu szkołach straciłam nadzieję i chciałam w ósmej placówce jedynie zakończyć edukację, a później zapomnieć o tym wszystkim. Jednak jakież było moje zdziwienie kiedy ostatnio uświadomiłam sobie, że bez przymusu zabieram na weekendowy wyjazd materiały do nauki (tutaj nie żałują nam kserówek, bo nie wszystko da się przekazać na lekcji, a skądś musimy czerpać informacje) i spędzam przyjemnie czas rozwiązując kolejne zadania ze znienawidzonej geografii. Teraz między zjazdami mam miesiąc przerwy, nie okłamując nawet siebie brakuje mi trochę tego wstawania w weekend i biegu na tramwaj żeby tylko zdążyć na czas na pierwsze zajęcia.
Wróćmy jednak do tematu szacunku. Pozostałe osoby w mojej 'klasie' mimo, że widzą moją niechęć do kontaktów cały czas próbują go nawiązywać, a jeśli czegoś nie rozumiem lub pojawia się praca w grupie jestem niemal od razu brana pod skrzydła osób, do których sama bym nigdy się nie odezwała. Kiedy poproszę nauczycielkę żeby sprawdziła moją pracę w wersji pisemnej zamiast słownej przez mój strach, zwykle nie ma z tym problemu, bo rozumie, że czasami bywa różnie. Z każdym kolejnym zjazdem jestem co raz pewniejsza siebie w tym miejscu, co pozwala mi na wymiany zdań z osobami innymi niż nauczyciel. Nigdy by nie podejrzewała, że szkoła może być aż tak motywująca i zachęcająca do działania!
Kilka miesięcy temu pisałam, że nie zamierzam iść na studia i to zdanie podtrzymuje nadal, jednak po maturze nie zaprzestanę edukacji, bo nie chcę zostawiać cosinusa. Pójdę na kursy oferowane przez szkołę, szacunek okazywany przez nauczycieli jest na takim poziomie, że grzechem by było nie skorzystać, z tego co jest oferowane. Właśnie! Jeśli chcielibyście sami zobaczyć jak to wygląda możecie zawsze przyjść i spytać o dostępne darmowe kierunki. Ogólnie podsumowując polecam całym serduszkiem
Komentarze
Prześlij komentarz