Gdzie podziała się ta wesoła i rezolutna dziewoja, która chciała tylko żyć swoim życiem? Gdzieś przepadła i została w jakimś losowym miejscu przeszłości puszczając dalej jedynie tę bardziej rozsądną część osobowości. Rozsądna nie znaczy wcale lepsza o czym boleśnie musiałam się przekonać już nie raz i nie dziesięć, radość z życia nie jest już taka sama jak miesiące i lata temu, nie dążę już do swoich marzeń o sławie i rozpoznawalności. Teraz już tylko przeżyć, a nie żyć. W ramach poszukiwania dawnej siebie chcę wprowadzić kilka zmian w codzienności - ciekawe czy się uda. Kiedyś już próbowałam kilku z tych rzeczy, rezygnowałam z tego dość szybko przez brak motywacji. Czy może tym razem uda mi się dłużej niż kilka tygodni, może uda mi się dłużej niż miesiąc, może będę mała zapał do dbania o wszystko w tym siebie większy niż chwilowy.
Kiedy spełniłabym swoje plany świat byłaby dla mnie wygodniejszy i szybszy. Wtedy mogłabym poznać tych wszystkich ludzi na których patrzę godzinami myśląc o tym, jakbym odnalazła się w takim świecie. Gdyby pisać wywiady z takimi ludźmi i poznawać ich życia od strony której zwykle nie pokazują, dowiedzieć się rzeczy ukrytych. Pozyskiwać siłę i chęci z kontaktu z takimi ludźmi.
Jednak żeby to wszystko osiągnąć i odnaleźć tą rezolutną, pełną życia, wesołą, pewną swego dziewoję potrzebuję czasu i pewności, że to ma sens, a ja mam energię żeby to osiągnąć i się nie zbłaźnić. Przecież kiedyś każdy mój zły ruch będzie komentowany. Nie zależnie od tego czy będę zajmować się pisaniem, gadaniem, muzyką czy pokazywaniem się. Kiedy poczuję, że to ten moment skorzystam z pierwszej okazji na to żeby rozpoznawalną na ulicy. Nie łączy się to tylko z oczywistymi plusami - dla większości pełna rozpoznawalność nie brzmi jak coś przyjemnego i wygodnego do życia, jednak dla mnie jest to niedoścignione pragnienie - są to też ogromne problemy i utrudnienia w życiu codziennym, nie każdy lubi osoby popularne. Przy pełnej świadomości wszystkiego jestem w stanie wziąć to na klatę i korzystać ile będzie się dało. Wszystko kiedyś się kończy, ale pierw musi się zacząć i na to czekam.
W tym celu zamiast wydawać pieniądze na alkohol, będę go wydawała na siebie, czas który byłaby przeznaczony na picie będzie przeznaczony na pisanie. Pisanie, nagrywanie, działanie, kurwa no cokolwiek. Idźmy w rozwój swoich chęci, tak kulturalnie i z werwą.
A w temacie nieco innym, będę szukać innej platformy do pisania żeby móc w końcu dodawać normalnie zdjęcia do postów, bo tu jest to trudne do wykonania, a jeśli nie ma tu zdjęcia to na fb podstawia zdjęcie Bartka, a ono nie zawsze pasuje.
Komentarze
Prześlij komentarz