Przejdź do głównej zawartości

Ktoś mi wtyczki zmienił

Ostatnio zaczęło się poprawiać. Wszystko funkcjonuje jakoś łatwiej i jest mi wygodniej. Czuję, że mogę w końcu robić dużo rzeczy na raz i wziąć się za dawno zaplanowane projekty, ale przez to ile mam ich w głowie po prostu nie umiem zabrać się za nic konkretnego. Zapuściłam strasznie kwestię siłowni, co boli mnie okropnie. Chciałabym umówić się na trening personalny żeby wiedzieć, co ja właściwie mam robić, ale ostatecznie ciągle coś stoi mi na drodze. Nie mówię tu o czymś okrutnie strasznym, ale o pierdołach takich jak wybitnie jak na mnie bolesny i uciążliwy okres, dziura w stopie, mróz na dworze (20 min spaceru w jedną stronę w okolicznościach przymarzania to średnia opcja), choroba, czy tak jak teraz wyjazd i praca Bartka w godzinach, które trochę wszystko utrudniają (może nie wszystko, bo ogólnie star pracy o 16 jest super, ale na siłownie ciężko nam iść od rana). W sumie ostatnio czuję się może nie tyle, że bardziej wyprana czy coś, bo energii wewnętrznej mi nie brakuje, ale czegoś w środku brakuje jakby ktoś po prostu wyjął jakąś wtyczkę i wsadził zupełnie inną wymieniając przy tym moje zapały do różnych rzeczy. Serio, całość jest jakoś mega dziwna.
Mam straszną chęć do nagrywania filmów na yt, ale z drugiej strony muszę mieć w głowie świadomość, że już niedługo matura i przydałoby się jakoś przygotować. W miniony weekend miałam ostatni zjazd w cosinusie. Dwa dni egzaminów, trochę stresu, trochę strachu, ale żałuję, że to już koniec. Chciałabym jeszcze chociaż jeden semestr tu spędzić - z tymi ludźmi. Patrząc na to jak wszystko miło działa. Nagram jeszcze jeden zamykający tymczasowo temat film. Pierwsza wzmianka na temat tej szkoły pojawiła się tutaj - na blogu z tytułem 'Dorosłe życie czyli pierwszy zjazd w cosinusie' (jak klikniecie to możecie sobie poczytać), a film podsumuje moje doświadczenia i zmianę poglądu wywołane tymi kilkoma miesiącami w tej szkole. To będzie coś fajnego.
Na tą chwilę chyba tyle z planów ogólnych życiowych. Kolejne tygodnie będą co raz bardziej rozwiać wszystko, a ja będę starać się jak najdłużej utrzymać obecny stan żeby nie popaść znowu w depresję.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzieci XXI wieku

Obiecałam na instagramie posta na dziś. To jest mega wygodne, bo mam motywację do działania - no w końcu obiecałam publicznie. Dzisiejszy dzień nie jest niczym specjalnym, pobudka o zdecydowanie zbyt wczesnej porze, godzinę później spacer do kuchni no i tu zaczyna się zdecydowana zmiana nastawienia oraz podejścia do wszystkiego, co do tej pory znałam. Zamiast jakiegoś porządnego śniadania, ewentualnie cholernie mocnej kawy w zamian jego grillowałam marchewkę, pokroiłam paprykę, ogórka i zrobiłam dwa sosy do warzywnych przekąsek. W międzyczasie zjadłam 4 grzanki (na każdej plasterek pomidora), zrobiłam kawę, śniadanie dla Pana zapracowanego - zaniosłam i poszłam dalej walczyć z warzywkami. Spędziłam z tym wszystkim około godziny, ale było warto. Do tej pory siedzę i wcinam te kolorowe cosiki (głupio trochę, że głównie sama, ale no co ja mogę poradzić?), sos chrzanowy na bazie jogurtu naturalnego bez laktozy jest super, a jogurt został w ostatnich dniach moim BOGIEM (dzięki lidl!) ! Był...

Gdzie ona jest?

Gdzie podziała się ta wesoła i rezolutna dziewoja, która chciała tylko żyć swoim życiem? Gdzieś przepadła i została w jakimś losowym miejscu przeszłości puszczając dalej jedynie tę bardziej rozsądną część osobowości. Rozsądna nie znaczy wcale lepsza o czym boleśnie musiałam się przekonać już nie raz i nie dziesięć, radość z życia nie jest już taka sama jak miesiące i lata temu, nie dążę już do swoich marzeń o sławie i rozpoznawalności. Teraz już tylko przeżyć, a nie żyć. W ramach poszukiwania dawnej siebie chcę wprowadzić kilka zmian w codzienności - ciekawe czy się uda. Kiedyś już próbowałam kilku z tych rzeczy, rezygnowałam z tego dość szybko przez brak motywacji. Czy może tym razem uda mi się dłużej niż kilka tygodni, może uda mi się dłużej niż miesiąc, może będę mała zapał do dbania o wszystko w tym siebie większy niż chwilowy.  Kiedy spełniłabym swoje plany świat byłaby dla mnie wygodniejszy i szybszy. Wtedy mogłabym poznać tych wszystkich ludzi na których patrzę godzinami myś...

Coś się dzieje

Pora zacząć działać w swoim życiu. Teraz to chyba jeszcze poważniejsze niż wcześniej. Teraz nie zaczynam mieszkania na koszt mame, a wspólny z Bartkiem. Zaczęłam pracę w żabce, podobało mi się - jednak po 3 tygodniach wszystko psu w dupe. Niby zmienił się właściciel sklepu i to dlatego, ale no ciul. Stwierdziłam, że jakoś to będzie i wcale nie wyszło źle. Zrobiłam dzięki mame kurs masażu gorącymi kamieniami, zaczęłam produkcję mydeł, kul do kąpieli i kilku innych takich podstawowych kosmetyków. Do tego pracuję w naturze (bardzo spoko drogeria), a w międzyczasie jeszcze mój kochany handpoke. Wszystko się powoli układa, oby tak zostało. Chcę zacząć pisać od nowa, ale to wydaje się tak mało realne, że nie wiem czy się uda. Mam nadzieję stać się ambitna i pewniejsza siebie. Niech życie w końcu się do mnie uśmiechnie