O co chodzi tak ogólnie w tym dniu? Bo ja osobiście tego nie rozumiem. Tak właściwie jest to klasyczna niedziela, prawie taka jak te bez handlu, bo sklepy tak czy tak zamknięte). Ani ta noc nie jest jakoś specjalnie długa ani ciemna, ale za to maluje się jajka. Znaczy robi się to wcześniej żeby na niedzielę były już gotowe. To jest ten element, który lubię - lubię malować te jajka, bo pozwala mi to podnieść jakoś swoją samoocenę. Co roku staram się robić je co raz ładniejsze, wczoraj np zaszalałam nieco, mogłam to czemu nie.
Niby rodzina mogłaby się zbierać w każdą niedzielę albo jakąkolwiek inną losową niedzielę. Jednak komu chciałoby się tak bez okazji ubierać ładnie, przygotowywać to całe ambitne jedzenie - no komu? Mi osobiście nie. To jest chyba ten jeden z dwóch dni w roku kiedy każdy z rodziny spotka się z każdym i każdy będzie na to w pełni przygotowany. Każdy jest ładnie ubrany, ma miejsce w brzuchu na kolejne dania w kolejnych miejscach, bo przecież każdy coś przygotował i trzeba spróbować.
Właściwie mam wrażenie, że to jest ten czas integracyjny, czas w którym każdy wybitnie dba o swój wygląd, ogólnie stara się zamaskować chujozę życia codziennego pięknym wyglądem. Przede wszystkim trzeba wyglądać bajecznie, zrobić cudowne jajka, opowiedzieć o swoich sukcesach ostatnich miesięcy pomijając porażki. Maskowanie chujozy nie jest proste, ale przecież nie możemy być gorsi od reszty. Jednocześnie wyobraźmy sobie sytuację, w której każdy pokazuje swoje życie dokładnie takim jakie jest. Czyli ja dla przykładu pokazuję, że szukam pracy i nie mogę znaleźć żadnej odpowiadającej, że umieram w środku każdego dnia ze względu na moją wagę, czy też mam dość wszystkiego, bo ciągle widzę błędy w każdym moim kroku przez co jest mi faktycznie źle. Że każdego dnia mam problem wstać z łóżka i się jakkolwiek ogarnąć, nie będę tego nikomu pokazywać. Lepiej jest zrobić się na bóstwo, pomóc w przygotowaniu jedzenia, pomalować te jajka, pokazywać wszystkie plusy mojego życia maskując minusy.
Każdy tak robi.
Niby rodzina mogłaby się zbierać w każdą niedzielę albo jakąkolwiek inną losową niedzielę. Jednak komu chciałoby się tak bez okazji ubierać ładnie, przygotowywać to całe ambitne jedzenie - no komu? Mi osobiście nie. To jest chyba ten jeden z dwóch dni w roku kiedy każdy z rodziny spotka się z każdym i każdy będzie na to w pełni przygotowany. Każdy jest ładnie ubrany, ma miejsce w brzuchu na kolejne dania w kolejnych miejscach, bo przecież każdy coś przygotował i trzeba spróbować.
Właściwie mam wrażenie, że to jest ten czas integracyjny, czas w którym każdy wybitnie dba o swój wygląd, ogólnie stara się zamaskować chujozę życia codziennego pięknym wyglądem. Przede wszystkim trzeba wyglądać bajecznie, zrobić cudowne jajka, opowiedzieć o swoich sukcesach ostatnich miesięcy pomijając porażki. Maskowanie chujozy nie jest proste, ale przecież nie możemy być gorsi od reszty. Jednocześnie wyobraźmy sobie sytuację, w której każdy pokazuje swoje życie dokładnie takim jakie jest. Czyli ja dla przykładu pokazuję, że szukam pracy i nie mogę znaleźć żadnej odpowiadającej, że umieram w środku każdego dnia ze względu na moją wagę, czy też mam dość wszystkiego, bo ciągle widzę błędy w każdym moim kroku przez co jest mi faktycznie źle. Że każdego dnia mam problem wstać z łóżka i się jakkolwiek ogarnąć, nie będę tego nikomu pokazywać. Lepiej jest zrobić się na bóstwo, pomóc w przygotowaniu jedzenia, pomalować te jajka, pokazywać wszystkie plusy mojego życia maskując minusy.
Każdy tak robi.
Komentarze
Prześlij komentarz