Przejdź do głównej zawartości

Walka o swoje

Czasami myślę, że łatwiej by było powiedzieć elo i już się nie starać. Zostawić wszystko w pizdu i powiedzieć, że mi się już nie chce i ja nie będę już nic robić. Będę po prostu zwykłą nastolatką, która niczym nie zaistnieje w tym świecie. Za każdym razem kiedy nachodzą mnie tak dziwne myśli rozważam to bardzo mocno, no bo przecież tak by było łatwiej dzięki czemu moje życie mogłoby się toczyć tak zwyczajnie, a ja bym nie miała żadnych zmartwień. Nie musiałabym myśleć regularnie, że wypadałoby coś nagrać albo napisać. Mogłabym spać sobie do 12, budzić się ze spokojem w głowie, odpalać laptopa i dalej szukać pracy, bo przecież to jest obecnie mój priorytet. Tak. Nadal szukam pracy, co mnie zupełnie nie cieszy, pieniądze się pojawiają i znikają - radzę sobie z tym jakoś więc życie się toczy, jednak nie chcę pracować gdziekolwiek. Jeśli mamy ambicje związane z pracą nie będzie tak łatwo jak znalezienie zarobku gdziekolwiek. Dobra, wróćmy do tematu. Prawda, że fajnie by było mieć tak wyjebane w życie i nie martwić się o to czy teksty i filmy się przyjmą? No byłoby to super życie.
Z drugiej strony pojawiają się moje własne argumenty, że przecież od zawsze pragnę być kimś, kogo ludzie będą rozpoznawać na ulicy. Życie z pisania bloga wspierającego każdą zagubioną w tym chorym świecie nastoletnią osobę, w filmach to samo. Tematy bjuti przyjmują się lepiej, ale ile to jeszcze potrwa? Przecież wszystko ginie z czasem, nie jest łatwo przyjść na rynek z towarem, którego jest pełno i się utrzymać długo na wysokim poziomie rankingu. Zwykle się wybijemy i zginiemy, zobaczcie ile osób pojawia się w internecie z pełnym zapałem do topowego tematu po czym nagle się wypalają. No i co? Było 10 minut sławy i koniec. Ja nie chcę iść za tłumem dlatego od roku (z większym lub mniejszym powodzeniem) pokazuję jak wygląda to życie w obecnym świecie.
Teraz widzicie taką wersję łatwą. Nie płacę za mieszkanie, za rachunki domowe, muszę jedynie utrzymać swoją egzystencję - niby łatwo, ale jak z jeden strony jest się napastowanym informacją o samodzielności, a z drugiej wmawia mi się że moja samodzielność leży i kpi ze mnie t w głowie jest już taka karuzela, że nie da się ogarnąć. W styczniu zaczynamy z Bartkiem już takie bardziej samodzielne życie, zmienimy lokum na wspólne, a wtedy porady będą jeszcze bardziej przydatne zapewne. Chcę zamieszkać poza rodziną już od kilku lat, jednak nie jest to takie proste jakby mogło się wydawać. Dlatego właśnie z utęsknieniem czekam na kolejny rok, niby jeszcze daleko, ale czas leci jak głupi. A ja nie chcę zginąć w tłumie robiąc jedynie to, co miliony innych osób. Chcę pokazywać świat z zupełnie innej perspektywy, bo to da więcej dobra niż nauka jak pomalować dobrze usta (nie mówię, że jest mało istotne jednak ja mając do wyboru informację o makijażu, a o życiu wybrałabym to drugie).
I ta właśnie myśl, o tym co mogę osiągnąć trzyma mnie przy tym, co robię cały czas. Nie poddaję się mimo, że miałam już słabsze dni, a nawet miesiące. Jeśli macie w głowie chęć bycia kimś więcej nie zostawiajcie tego na rzecz bycia pospolitym! Własne cele są najważniejsze na świecie i mimo chwilowych upadków trzeba cały czas do nich wracać i walczyć o udane zakończenie historii!
O pracy mówiłam też w ostatnim filmie!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzieci XXI wieku

Obiecałam na instagramie posta na dziś. To jest mega wygodne, bo mam motywację do działania - no w końcu obiecałam publicznie. Dzisiejszy dzień nie jest niczym specjalnym, pobudka o zdecydowanie zbyt wczesnej porze, godzinę później spacer do kuchni no i tu zaczyna się zdecydowana zmiana nastawienia oraz podejścia do wszystkiego, co do tej pory znałam. Zamiast jakiegoś porządnego śniadania, ewentualnie cholernie mocnej kawy w zamian jego grillowałam marchewkę, pokroiłam paprykę, ogórka i zrobiłam dwa sosy do warzywnych przekąsek. W międzyczasie zjadłam 4 grzanki (na każdej plasterek pomidora), zrobiłam kawę, śniadanie dla Pana zapracowanego - zaniosłam i poszłam dalej walczyć z warzywkami. Spędziłam z tym wszystkim około godziny, ale było warto. Do tej pory siedzę i wcinam te kolorowe cosiki (głupio trochę, że głównie sama, ale no co ja mogę poradzić?), sos chrzanowy na bazie jogurtu naturalnego bez laktozy jest super, a jogurt został w ostatnich dniach moim BOGIEM (dzięki lidl!) ! Był...

Gdzie ona jest?

Gdzie podziała się ta wesoła i rezolutna dziewoja, która chciała tylko żyć swoim życiem? Gdzieś przepadła i została w jakimś losowym miejscu przeszłości puszczając dalej jedynie tę bardziej rozsądną część osobowości. Rozsądna nie znaczy wcale lepsza o czym boleśnie musiałam się przekonać już nie raz i nie dziesięć, radość z życia nie jest już taka sama jak miesiące i lata temu, nie dążę już do swoich marzeń o sławie i rozpoznawalności. Teraz już tylko przeżyć, a nie żyć. W ramach poszukiwania dawnej siebie chcę wprowadzić kilka zmian w codzienności - ciekawe czy się uda. Kiedyś już próbowałam kilku z tych rzeczy, rezygnowałam z tego dość szybko przez brak motywacji. Czy może tym razem uda mi się dłużej niż kilka tygodni, może uda mi się dłużej niż miesiąc, może będę mała zapał do dbania o wszystko w tym siebie większy niż chwilowy.  Kiedy spełniłabym swoje plany świat byłaby dla mnie wygodniejszy i szybszy. Wtedy mogłabym poznać tych wszystkich ludzi na których patrzę godzinami myś...

Coś się dzieje

Pora zacząć działać w swoim życiu. Teraz to chyba jeszcze poważniejsze niż wcześniej. Teraz nie zaczynam mieszkania na koszt mame, a wspólny z Bartkiem. Zaczęłam pracę w żabce, podobało mi się - jednak po 3 tygodniach wszystko psu w dupe. Niby zmienił się właściciel sklepu i to dlatego, ale no ciul. Stwierdziłam, że jakoś to będzie i wcale nie wyszło źle. Zrobiłam dzięki mame kurs masażu gorącymi kamieniami, zaczęłam produkcję mydeł, kul do kąpieli i kilku innych takich podstawowych kosmetyków. Do tego pracuję w naturze (bardzo spoko drogeria), a w międzyczasie jeszcze mój kochany handpoke. Wszystko się powoli układa, oby tak zostało. Chcę zacząć pisać od nowa, ale to wydaje się tak mało realne, że nie wiem czy się uda. Mam nadzieję stać się ambitna i pewniejsza siebie. Niech życie w końcu się do mnie uśmiechnie