Przejdź do głównej zawartości

Klaska gatunku życia.

 Życie jest tworem przewrotnym i zawiłym.

Jak do czegoś przywykniemy - to znika.

Jak odbudujemy straty - pojawia się kolejna zamieć.

Z myślenia nie przychodzi nic dobrego.

Rodzice zawsze mówili żeby najpierw myśleć później robić.

To nie działa, impulsywność bywa niezłym przyjacielem.

Nie jest nim zawsze.

O tym trzeba pamiętać.

Jeśli zapanować nad nią - będzie łatwiej.

Tej przyjaciółki nie da się okiełznać raz na zawsze.

Czasem jedynie łatwiej jest zrozumieć,

Jak działa.

Każdy stopień zrozumienia przybliża wygraną.


Teraz już tak logiczniej. Niezłą i bardzo bezpieczną opcją jest stawianie każdego kroku na spokojnie, po przemyśleniu go, planowanie krok po kroku wszystkiego co chcemy zrobić. Bezpieczną przystanią są przemyślane i wyważone słowa, przy takich krokach wszystko powinno nam się układać niemal idealnie, a jedyne czego byśmy mogli żałować to właśnie ta rozwaga. Na ten temat więcej rozpowiadam się w decyzjach, tam jest trochę lepiej wytłumaczone o co mi chodzi. Słuchanie jedynie impulsów doprowadzi to życia pełnego wrażeń - część z nas tak właśnie działała za czasów nastoletnich dzięki czemu ma niezapomniane wspomnienia. Druga część słuchała rozsądku, dzięki czemu ma teraz dobrze ustabilizowane życie. Nie każdy jest zadowolony z tego, co robił, ale to właśnie to uwarunkowało jego życie.

Po tych kilku latach świat wygląda zupełnie inaczej niż kiedyś, teraz przydałoby się już umieć podejmować również ryzyko. Świat nie zawsze jest sprawiedliwy i czasem wymaga od nas przełamywania swoich barier, do celu często prowadzą niestety trupy. Im cel mniej przyziemny tym więcej ścian do przebicia przed nami. Jeśli nasz sukces jest tuż obok droga będzie lżejsza niż nam się wydaje.





Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzieci XXI wieku

Obiecałam na instagramie posta na dziś. To jest mega wygodne, bo mam motywację do działania - no w końcu obiecałam publicznie. Dzisiejszy dzień nie jest niczym specjalnym, pobudka o zdecydowanie zbyt wczesnej porze, godzinę później spacer do kuchni no i tu zaczyna się zdecydowana zmiana nastawienia oraz podejścia do wszystkiego, co do tej pory znałam. Zamiast jakiegoś porządnego śniadania, ewentualnie cholernie mocnej kawy w zamian jego grillowałam marchewkę, pokroiłam paprykę, ogórka i zrobiłam dwa sosy do warzywnych przekąsek. W międzyczasie zjadłam 4 grzanki (na każdej plasterek pomidora), zrobiłam kawę, śniadanie dla Pana zapracowanego - zaniosłam i poszłam dalej walczyć z warzywkami. Spędziłam z tym wszystkim około godziny, ale było warto. Do tej pory siedzę i wcinam te kolorowe cosiki (głupio trochę, że głównie sama, ale no co ja mogę poradzić?), sos chrzanowy na bazie jogurtu naturalnego bez laktozy jest super, a jogurt został w ostatnich dniach moim BOGIEM (dzięki lidl!) ! Był...

Gdzie ona jest?

Gdzie podziała się ta wesoła i rezolutna dziewoja, która chciała tylko żyć swoim życiem? Gdzieś przepadła i została w jakimś losowym miejscu przeszłości puszczając dalej jedynie tę bardziej rozsądną część osobowości. Rozsądna nie znaczy wcale lepsza o czym boleśnie musiałam się przekonać już nie raz i nie dziesięć, radość z życia nie jest już taka sama jak miesiące i lata temu, nie dążę już do swoich marzeń o sławie i rozpoznawalności. Teraz już tylko przeżyć, a nie żyć. W ramach poszukiwania dawnej siebie chcę wprowadzić kilka zmian w codzienności - ciekawe czy się uda. Kiedyś już próbowałam kilku z tych rzeczy, rezygnowałam z tego dość szybko przez brak motywacji. Czy może tym razem uda mi się dłużej niż kilka tygodni, może uda mi się dłużej niż miesiąc, może będę mała zapał do dbania o wszystko w tym siebie większy niż chwilowy.  Kiedy spełniłabym swoje plany świat byłaby dla mnie wygodniejszy i szybszy. Wtedy mogłabym poznać tych wszystkich ludzi na których patrzę godzinami myś...

Coś się dzieje

Pora zacząć działać w swoim życiu. Teraz to chyba jeszcze poważniejsze niż wcześniej. Teraz nie zaczynam mieszkania na koszt mame, a wspólny z Bartkiem. Zaczęłam pracę w żabce, podobało mi się - jednak po 3 tygodniach wszystko psu w dupe. Niby zmienił się właściciel sklepu i to dlatego, ale no ciul. Stwierdziłam, że jakoś to będzie i wcale nie wyszło źle. Zrobiłam dzięki mame kurs masażu gorącymi kamieniami, zaczęłam produkcję mydeł, kul do kąpieli i kilku innych takich podstawowych kosmetyków. Do tego pracuję w naturze (bardzo spoko drogeria), a w międzyczasie jeszcze mój kochany handpoke. Wszystko się powoli układa, oby tak zostało. Chcę zacząć pisać od nowa, ale to wydaje się tak mało realne, że nie wiem czy się uda. Mam nadzieję stać się ambitna i pewniejsza siebie. Niech życie w końcu się do mnie uśmiechnie