Przejdź do głównej zawartości

W poszukiwaniu porządku, elo.

 Od czego zacząć porządek? Od tego gdzie chcemy go uzyskać, a później jak chcemy to zrobić.

Ja chciałam ułożyć sobie codzienność, ale nie wiedziałam od czego zacząć. Moja codzienność nigdy jakoś fajnie nie działała - nie wiem z czego to wynika, ale bardzo lubię robić sobie pod górkę. 

Zamiast ułatwiać sobie każdy ruch, ja komplikuję wszystko co się da - chyba dla rozrywki.

Postanowiłam to nieco zmienić zmienić nieco swoje podejście. Pora zacząć pilnować swoich ruchów, kroków i postępowań. Porządki zaczęłam od instagrama:
- ukrycie paruset postów
- zmiana nazwy 
- stworzenie grafik to zapisanych story
- zdjęcia w jakiejś tematyce
Nie wiem ile z tych rzeczy uda mi się utrzymać, ale zaczęłam i to jest dla mnie duży krok.

Nie wyglądam jak kiedyś, co nie pozwala mi na osiągnięcie dawnej pewności siebie. Jednak nie może to zabrać mojej nowej motywacji. Nie umiem ubierać się do obecnej sylwetki ale umiem ją nieźle kamuflować na zdjęciach. To tez coś. Kolejnym etapem jest jest ogarnięcie czegoś w życiu realnym, a nie tylko online.

Na pytania czy jestem dumna z siebie odpowiem, że jeszcze nie, ale chcę być i to jest moja siła - siła, która pozwoli zyskać wszystko czego pragnę.

Za kilka lat Ci z was, którzy teraz na bieżąco czytają te posty będą mogli się chwalić, że byli w pierwszej setce czytelników tego posta jak i bloga. Pomyślcie czy wy robicie to, co pomoże Wam osiągnąć osobisty sukces? Chociaż pierwszym krokiem powinno być określenie tego sukcesu. Wtedy też łatwiej do niego dążyć.

Powodzenia drogie dzieci <3






Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzieci XXI wieku

Obiecałam na instagramie posta na dziś. To jest mega wygodne, bo mam motywację do działania - no w końcu obiecałam publicznie. Dzisiejszy dzień nie jest niczym specjalnym, pobudka o zdecydowanie zbyt wczesnej porze, godzinę później spacer do kuchni no i tu zaczyna się zdecydowana zmiana nastawienia oraz podejścia do wszystkiego, co do tej pory znałam. Zamiast jakiegoś porządnego śniadania, ewentualnie cholernie mocnej kawy w zamian jego grillowałam marchewkę, pokroiłam paprykę, ogórka i zrobiłam dwa sosy do warzywnych przekąsek. W międzyczasie zjadłam 4 grzanki (na każdej plasterek pomidora), zrobiłam kawę, śniadanie dla Pana zapracowanego - zaniosłam i poszłam dalej walczyć z warzywkami. Spędziłam z tym wszystkim około godziny, ale było warto. Do tej pory siedzę i wcinam te kolorowe cosiki (głupio trochę, że głównie sama, ale no co ja mogę poradzić?), sos chrzanowy na bazie jogurtu naturalnego bez laktozy jest super, a jogurt został w ostatnich dniach moim BOGIEM (dzięki lidl!) ! Był...

Gdzie ona jest?

Gdzie podziała się ta wesoła i rezolutna dziewoja, która chciała tylko żyć swoim życiem? Gdzieś przepadła i została w jakimś losowym miejscu przeszłości puszczając dalej jedynie tę bardziej rozsądną część osobowości. Rozsądna nie znaczy wcale lepsza o czym boleśnie musiałam się przekonać już nie raz i nie dziesięć, radość z życia nie jest już taka sama jak miesiące i lata temu, nie dążę już do swoich marzeń o sławie i rozpoznawalności. Teraz już tylko przeżyć, a nie żyć. W ramach poszukiwania dawnej siebie chcę wprowadzić kilka zmian w codzienności - ciekawe czy się uda. Kiedyś już próbowałam kilku z tych rzeczy, rezygnowałam z tego dość szybko przez brak motywacji. Czy może tym razem uda mi się dłużej niż kilka tygodni, może uda mi się dłużej niż miesiąc, może będę mała zapał do dbania o wszystko w tym siebie większy niż chwilowy.  Kiedy spełniłabym swoje plany świat byłaby dla mnie wygodniejszy i szybszy. Wtedy mogłabym poznać tych wszystkich ludzi na których patrzę godzinami myś...

Coś się dzieje

Pora zacząć działać w swoim życiu. Teraz to chyba jeszcze poważniejsze niż wcześniej. Teraz nie zaczynam mieszkania na koszt mame, a wspólny z Bartkiem. Zaczęłam pracę w żabce, podobało mi się - jednak po 3 tygodniach wszystko psu w dupe. Niby zmienił się właściciel sklepu i to dlatego, ale no ciul. Stwierdziłam, że jakoś to będzie i wcale nie wyszło źle. Zrobiłam dzięki mame kurs masażu gorącymi kamieniami, zaczęłam produkcję mydeł, kul do kąpieli i kilku innych takich podstawowych kosmetyków. Do tego pracuję w naturze (bardzo spoko drogeria), a w międzyczasie jeszcze mój kochany handpoke. Wszystko się powoli układa, oby tak zostało. Chcę zacząć pisać od nowa, ale to wydaje się tak mało realne, że nie wiem czy się uda. Mam nadzieję stać się ambitna i pewniejsza siebie. Niech życie w końcu się do mnie uśmiechnie