Przejdź do głównej zawartości

Co jest?


 Nie jestem osobą, która uzewnętrznia się w tematach politycznych, w tematach działalności naszego rządu i wszelkich działaczy. Zawsze twierdziłam, że jest to kraj z dykty, jak nie z kartonu. To by było na tyle jeśli chodzi o moje wypowiedzi na temat mojego podejścia. Nie chciałam się angażować, boje się pokazywać na ulicach, boje się przebywać wśród ludzi, na instagramie trochę mówię w tym temacie, ale tylko trochę, bo cykam się zmiany postrzegania mnie - wszędzie jestem znana z braku zaangażowania w tematy społeczne, boję się to zmienić.

Nie umiem w robienie gwiazdek

Tym razem jednak już nie wytrzymuje. Kiedy przeglądam facebook'a i widzę, że covida nie ma, maseczki są złe i niebezpieczne, 5G wywołuje raka, szczepionki autyzm, a kobieta ma urodzić zdeformowane dziecko, które umrze za 2 godziny to mną telepie. Jeśli covida nie ma to dlaczego ludzie nagle z godziny na godzinę zaczynają padać z wycieńczenia? Grypa nie atakuje nagle, a stopniowo - szanujmy się do jasnej cholery. Maseczki są złe? Jeśli nie zmienisz maski od kwietnia to dokładnie tak jakbyś przez cały ten czas nie zmieniał również gaci robiąc cały czas w nie - wtedy również będziesz mieć dość duże problemy zdrowotne, nie będzie to słynna w naszym kraju już grzybica płuc, ale np odbytu. 5G i rak to nawet nie chce mi się mówić, jeśli to jest tak złe to proszę bardzo odłączyć swoją telewizję DVBT, telefon i zamknąć się w głębokim lesie w ziemiance i żyć w ten sposób. Szczepionki wywołujące autyzm? Jedna obalona już dziesiątki razy publikacja z lat kiedy medycyna zaczynała się rozwijać nadal miesza w mózgach wystraszonych ludzi, NOP'y się zdarzają w mniejszym lub większym stopniu - u mnie objawiają się gorączką, osłabieniem organizmu, bólem mięśni i cierpieniem przez dwa dni, ale w moim przypadku jest tak przy każdym wprowadzeniu igły w moje ciało, ryzyko jest nawet przy podaniu głupiej aspiryny czy paracetamolu, a ich jakoś nikt nie unika. 

Teraz wejdziemy na ostatni temat, w związku z którym w pełni rozumiem protesty i sprzeciw. Zmuszanie do rodzenia. Nie jestem za tym, żeby koniecznie usuwać dzieci chore, zdeformowane, uszkodzone i ze wszelkimi innymi wadami. Jestem jedynie za tym, że jeśli nie czujemy się na siłach na wychowanie takiego dziecka, to żebyśmy mogli nie sprowadzać go na świat. Jeśli kobieta wie, że nie ma pieniędzy, siły, czasu ani chęci na wychowanie dziecka to ma je urodzić, a młody ma chodzić brudny, zaniedbany, nie kochany i żyć sam sobie? Tego chcemy dla naszego społeczeństwa? Tworzyć młodych psychopatów? Czy może lepiej żeby takie dziecko jakoś przypadkiem zabić? Ile jest takich sytuacji? Niby przypadkiem dziecko wypadnie z okna, wpadnie pod samochód, nie dostanie leków potrzebnych do życia, albo wprost przeciwnie dostanie ich za dużo, a może dostanie leki powodujące jego śmierć, a wytłumaczeniem będzie że przez przypadek kiedy spaliśmy dorwało się do apteczki. Pomysłów jest tak samo dużo jak osób, które nie chcą swoich dzieci. Do okna życia nie możemy oddać dziecka z wadami genetycznymi, na wychowanie nie dostaniemy wsparcia, ale urodzić musimy. Serio?

W czasach kiedy ludzie umierają w większej ilości niż wcześniej chcemy doprowadzić do tego, żeby rodziło się ich jeszcze mniej? Jestem zła. I jestem też kolejną kobietą, która nie chce w tym kraju zachodzić w ciążę. Póki rząd się nie zmieni ten kraj będzie tylko umierał. Spójrzmy na historię nie tylko naszego kraju, a każdego który w ten sposób traktuje mieszkańców. 

Pora umierać.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzieci XXI wieku

Obiecałam na instagramie posta na dziś. To jest mega wygodne, bo mam motywację do działania - no w końcu obiecałam publicznie. Dzisiejszy dzień nie jest niczym specjalnym, pobudka o zdecydowanie zbyt wczesnej porze, godzinę później spacer do kuchni no i tu zaczyna się zdecydowana zmiana nastawienia oraz podejścia do wszystkiego, co do tej pory znałam. Zamiast jakiegoś porządnego śniadania, ewentualnie cholernie mocnej kawy w zamian jego grillowałam marchewkę, pokroiłam paprykę, ogórka i zrobiłam dwa sosy do warzywnych przekąsek. W międzyczasie zjadłam 4 grzanki (na każdej plasterek pomidora), zrobiłam kawę, śniadanie dla Pana zapracowanego - zaniosłam i poszłam dalej walczyć z warzywkami. Spędziłam z tym wszystkim około godziny, ale było warto. Do tej pory siedzę i wcinam te kolorowe cosiki (głupio trochę, że głównie sama, ale no co ja mogę poradzić?), sos chrzanowy na bazie jogurtu naturalnego bez laktozy jest super, a jogurt został w ostatnich dniach moim BOGIEM (dzięki lidl!) ! Był...

Gdzie ona jest?

Gdzie podziała się ta wesoła i rezolutna dziewoja, która chciała tylko żyć swoim życiem? Gdzieś przepadła i została w jakimś losowym miejscu przeszłości puszczając dalej jedynie tę bardziej rozsądną część osobowości. Rozsądna nie znaczy wcale lepsza o czym boleśnie musiałam się przekonać już nie raz i nie dziesięć, radość z życia nie jest już taka sama jak miesiące i lata temu, nie dążę już do swoich marzeń o sławie i rozpoznawalności. Teraz już tylko przeżyć, a nie żyć. W ramach poszukiwania dawnej siebie chcę wprowadzić kilka zmian w codzienności - ciekawe czy się uda. Kiedyś już próbowałam kilku z tych rzeczy, rezygnowałam z tego dość szybko przez brak motywacji. Czy może tym razem uda mi się dłużej niż kilka tygodni, może uda mi się dłużej niż miesiąc, może będę mała zapał do dbania o wszystko w tym siebie większy niż chwilowy.  Kiedy spełniłabym swoje plany świat byłaby dla mnie wygodniejszy i szybszy. Wtedy mogłabym poznać tych wszystkich ludzi na których patrzę godzinami myś...

Coś się dzieje

Pora zacząć działać w swoim życiu. Teraz to chyba jeszcze poważniejsze niż wcześniej. Teraz nie zaczynam mieszkania na koszt mame, a wspólny z Bartkiem. Zaczęłam pracę w żabce, podobało mi się - jednak po 3 tygodniach wszystko psu w dupe. Niby zmienił się właściciel sklepu i to dlatego, ale no ciul. Stwierdziłam, że jakoś to będzie i wcale nie wyszło źle. Zrobiłam dzięki mame kurs masażu gorącymi kamieniami, zaczęłam produkcję mydeł, kul do kąpieli i kilku innych takich podstawowych kosmetyków. Do tego pracuję w naturze (bardzo spoko drogeria), a w międzyczasie jeszcze mój kochany handpoke. Wszystko się powoli układa, oby tak zostało. Chcę zacząć pisać od nowa, ale to wydaje się tak mało realne, że nie wiem czy się uda. Mam nadzieję stać się ambitna i pewniejsza siebie. Niech życie w końcu się do mnie uśmiechnie