Przejdź do głównej zawartości

Czy wiesz już wszystko?

 Macie jakiś autorytet, jakiegoś idola, kogoś kogo podziwiacie i chcielibyście być jak on lub być gdzieś obok niego. Często myślimy, że wiemy o nim już wszystko, a przynajmniej większość i moglibyśmy odnaleźć się w świecie tej osoby. Zastanówmy się czasami czy faktycznie wiemy wszystko? Czy wiemy ile ta osoba pije alkoholu? Czy jest to tak samo jak u nas? Czy bylibyśmy w stanie zaakceptować to, że ktoś codziennie pije kiedy my nie pijemy prawie wcale lub wcale? Lub odwrotnie, on nie pije a my codzienne mamy potrzebę skonsumowania alkoholu. Co my robimy w wolnym czasie? Imprezujemy czy może przesiadujemy przy netflixie lub youtube? A jeśli ta osoba woli zupełnie odmienne spędzanie czasu? Czy jeśli my jesteśmy kanapowcami to bylibyśmy w stanie przełamać się i wychodzić na imprezę każdego wieczora po pracy tylko po to żeby następnego dnia wstać i zapieprzać w robocie będąc totalnym trupem? Przecież nie będąc przyzwyczajonym do aktywnego trybu nie łatwo będzie znaleźć rano energię do kontynuowania życia. Kto mnie zna, ten wie że kiedyś moje życie toczyło się od imprezy do imprezy gdzie pomiędzy była szkoła i praca - ja wtedy dawałam radę bez najmniejszego problemu, ale teraz nie jest już tak łatwo. Kiedy myślę o tym, że miałabym wrócić do imprezowania między pracą nie wiem czy bym dała radę. Nie wiem czy bym dała radę w obecnych czasach iść rano do pracy, być w niej 11 godzin, iść na imprezę, spać 4 godziny, wstać i iść do pracy tylko po to żeby zapętlić ten tryb. Czy serio myślicie, że to wszystko co widać w internecie jest prawdą? Jeśli już to czy jest to cała prawda? Może tylko fragment? Skoro nawet nie jesteśmy w stanie określić czy nasi przyjaciele są tacy jak myślimy to skąd możemy mieć pewność, że osoba którą widzimy jedynie w internecie lub przez chwilę faktycznego kontaktu jest taka jak nam się wydaje? Przecież nawet żyjąc z kimś możemy dowiedzieć się po latach, że takiej osoby nie znamy. 

Nam wydaję się, że życie idoli jest tak proste i wygodne. Jednak zastanówmy się ile na co trzeba czasu poświęcić żeby móc ogarnąć to wszystko. Trzeba znaleźć czas na ogarnianie tematów zarobkowych, czas na ogarnianie swojego wyglądu, czas na swoje social media, na swoich bliskich, hobby, chwilę dla siebie, zrobienie czegoś w domu. Skoro my przy najbardziej klasycznej dobie czy 8 godzin snu, 8 godzin pracy i 8 godzin pozostaje na czas da rodziny, dotarcie do pracy i z pracy, ogarnięcie czegoś w domu, chwilę dla siebie, prysznic. Zastanówcie się czy to jest łatwe? A nasi idole często pracują więcej niż te standardowe 8 godzin. My żeby zyskać trochę dobry postanawiamy spać mniej.

Przed kolejną taką myślą zastanówmy się nad tym. Czy to serio ma sens? Czy jesteście aż tak elastyczni? Nawet ja nie wiem czy bym tak potrafiła mimo, że moje życie przechodziło falowo od imprez do imprez do kanapy od alkoholu do herbaty od socjalizacji do samotności od spokoju do fanatyzmu. Czy chcielibyśmy tak walczyć wszystko każdego dnia?

Do takich liczb chcemy dążyć?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzieci XXI wieku

Obiecałam na instagramie posta na dziś. To jest mega wygodne, bo mam motywację do działania - no w końcu obiecałam publicznie. Dzisiejszy dzień nie jest niczym specjalnym, pobudka o zdecydowanie zbyt wczesnej porze, godzinę później spacer do kuchni no i tu zaczyna się zdecydowana zmiana nastawienia oraz podejścia do wszystkiego, co do tej pory znałam. Zamiast jakiegoś porządnego śniadania, ewentualnie cholernie mocnej kawy w zamian jego grillowałam marchewkę, pokroiłam paprykę, ogórka i zrobiłam dwa sosy do warzywnych przekąsek. W międzyczasie zjadłam 4 grzanki (na każdej plasterek pomidora), zrobiłam kawę, śniadanie dla Pana zapracowanego - zaniosłam i poszłam dalej walczyć z warzywkami. Spędziłam z tym wszystkim około godziny, ale było warto. Do tej pory siedzę i wcinam te kolorowe cosiki (głupio trochę, że głównie sama, ale no co ja mogę poradzić?), sos chrzanowy na bazie jogurtu naturalnego bez laktozy jest super, a jogurt został w ostatnich dniach moim BOGIEM (dzięki lidl!) ! Był...

Gdzie ona jest?

Gdzie podziała się ta wesoła i rezolutna dziewoja, która chciała tylko żyć swoim życiem? Gdzieś przepadła i została w jakimś losowym miejscu przeszłości puszczając dalej jedynie tę bardziej rozsądną część osobowości. Rozsądna nie znaczy wcale lepsza o czym boleśnie musiałam się przekonać już nie raz i nie dziesięć, radość z życia nie jest już taka sama jak miesiące i lata temu, nie dążę już do swoich marzeń o sławie i rozpoznawalności. Teraz już tylko przeżyć, a nie żyć. W ramach poszukiwania dawnej siebie chcę wprowadzić kilka zmian w codzienności - ciekawe czy się uda. Kiedyś już próbowałam kilku z tych rzeczy, rezygnowałam z tego dość szybko przez brak motywacji. Czy może tym razem uda mi się dłużej niż kilka tygodni, może uda mi się dłużej niż miesiąc, może będę mała zapał do dbania o wszystko w tym siebie większy niż chwilowy.  Kiedy spełniłabym swoje plany świat byłaby dla mnie wygodniejszy i szybszy. Wtedy mogłabym poznać tych wszystkich ludzi na których patrzę godzinami myś...

Coś się dzieje

Pora zacząć działać w swoim życiu. Teraz to chyba jeszcze poważniejsze niż wcześniej. Teraz nie zaczynam mieszkania na koszt mame, a wspólny z Bartkiem. Zaczęłam pracę w żabce, podobało mi się - jednak po 3 tygodniach wszystko psu w dupe. Niby zmienił się właściciel sklepu i to dlatego, ale no ciul. Stwierdziłam, że jakoś to będzie i wcale nie wyszło źle. Zrobiłam dzięki mame kurs masażu gorącymi kamieniami, zaczęłam produkcję mydeł, kul do kąpieli i kilku innych takich podstawowych kosmetyków. Do tego pracuję w naturze (bardzo spoko drogeria), a w międzyczasie jeszcze mój kochany handpoke. Wszystko się powoli układa, oby tak zostało. Chcę zacząć pisać od nowa, ale to wydaje się tak mało realne, że nie wiem czy się uda. Mam nadzieję stać się ambitna i pewniejsza siebie. Niech życie w końcu się do mnie uśmiechnie