Przejdź do głównej zawartości

Jedzenie na imprezę albo fency obiad!

Czasami mamy ochotę zrobić sobie jakiś obiad, który będzie nieco odbiegał od normy, ale co tu stworzyć żeby się najeść, ale nie robić przy tym ziemniaków czy makaronu? Nie jest łatwo znaleźć coś, co będzie spełniało wszystkie kryteria. Bo w sumie w obiadach głównym zapychaczem są ryż, makaron, ziemniaki czy inna kasza. Jednak to, co pokażę wam dziś może robić i za fency obiad, który możecie zjeść oglądając jakiś serial czy tam film, co kto woli, ale też możecie zabrać to na imprezę i zrobić wielkie zaskoczenie czymś wybitnie prostym i mocno niezdrowym <3
Oczywiście nie polecam jeść tego dziennie, a nawet raz w tygodniu - raczej raz w miesiącu jeśli nie jedliśmy w nim jeszcze żadnej takiej bomby. Dobra, może zdradzę w końcu o czym tak opowiadam. Chodzi konkretnie, o nachosy i klasyczny dip do nich! Coś tak banalnie prostego, a tak dobrego i zapychającego, że szok.
Składniki, których będziecie potrzebowali:
- 2 łyżeczki masła (albo margaryny, jak kto woli)
- pół nie dużej cebuli (możecie dać więcej, ale no to ma być tylko dodatek)
- jakieś 3 ząbki czosnku, raczej średnie niż ogromne (tutaj tak samo jak z cebulą)
- 2 raczej płaskie łyżki mąki (więcej nie polecam)
- bardzo dużo sera (my mieliśmy ok 750 g), my używaliśmy zwykłego żółtego sera w kawałku, ale lepszym rozwiązaniem będą chyba serki topione w plasterkach, albo inny bardzo bardzo miękki ser, chodzi o to, żeby się dobrze roztopiło i nie zastygało tak szybko
- przyprawy wedle własnego uznania (papryka robi super robotę jeśli chodzi o kolor)
Przejdźmy do przygotowania tego cuda, a jest to banalnie wręcz proste:
1. Kroimy cebulę w drobną kosteczkę
2. Siekamy albo przeciskamy przez praskę czosnek
3. Trzemy ser, albo kroimy na małe kawałki jeśli jest w plastrach
4.  Grzejemy garnek, wrzucamy masełko, topimy je
5. Wrzucamy cebulę i czosnek - robimy na złoto
My chcieliśmy jeszcze zrobić miskę z tortilli, ale nie wyszło
więc polecamy zwykłą!
6. Wsypujemy mąkę i mieszamy
7. Po bardzo krótkiej chwili dodajemy mleko, żeby mąka nie zdążyła przypalić nam garnka (u nas to się stało)
8. Jak mleko będzie już mocno ciepłe, ale jeszcze nie bulgocze wsypujemy ser porcjami
9. Cały czas mieszamy bardzo bardzo energicznie, stopniowo dodając co raz więcej sera
10. Jak mamy już cały ser roztopiony to sypiemy przypraw i dalej energicznie mieszamy
11. Jeśli jest dla was za gęste dodajcie jeszcze troszeczkę mleka, a jeśli jest super to wylejcie do miski
12. Postawcie miskę na większym talerzu i wysypcie dookoła nachosy i wuala!
(13.) Ewentualnym dobrym dodatkiem do samego sosu będzie pomidor, awokado i pietruszka

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzieci XXI wieku

Obiecałam na instagramie posta na dziś. To jest mega wygodne, bo mam motywację do działania - no w końcu obiecałam publicznie. Dzisiejszy dzień nie jest niczym specjalnym, pobudka o zdecydowanie zbyt wczesnej porze, godzinę później spacer do kuchni no i tu zaczyna się zdecydowana zmiana nastawienia oraz podejścia do wszystkiego, co do tej pory znałam. Zamiast jakiegoś porządnego śniadania, ewentualnie cholernie mocnej kawy w zamian jego grillowałam marchewkę, pokroiłam paprykę, ogórka i zrobiłam dwa sosy do warzywnych przekąsek. W międzyczasie zjadłam 4 grzanki (na każdej plasterek pomidora), zrobiłam kawę, śniadanie dla Pana zapracowanego - zaniosłam i poszłam dalej walczyć z warzywkami. Spędziłam z tym wszystkim około godziny, ale było warto. Do tej pory siedzę i wcinam te kolorowe cosiki (głupio trochę, że głównie sama, ale no co ja mogę poradzić?), sos chrzanowy na bazie jogurtu naturalnego bez laktozy jest super, a jogurt został w ostatnich dniach moim BOGIEM (dzięki lidl!) ! Był...

Gdzie ona jest?

Gdzie podziała się ta wesoła i rezolutna dziewoja, która chciała tylko żyć swoim życiem? Gdzieś przepadła i została w jakimś losowym miejscu przeszłości puszczając dalej jedynie tę bardziej rozsądną część osobowości. Rozsądna nie znaczy wcale lepsza o czym boleśnie musiałam się przekonać już nie raz i nie dziesięć, radość z życia nie jest już taka sama jak miesiące i lata temu, nie dążę już do swoich marzeń o sławie i rozpoznawalności. Teraz już tylko przeżyć, a nie żyć. W ramach poszukiwania dawnej siebie chcę wprowadzić kilka zmian w codzienności - ciekawe czy się uda. Kiedyś już próbowałam kilku z tych rzeczy, rezygnowałam z tego dość szybko przez brak motywacji. Czy może tym razem uda mi się dłużej niż kilka tygodni, może uda mi się dłużej niż miesiąc, może będę mała zapał do dbania o wszystko w tym siebie większy niż chwilowy.  Kiedy spełniłabym swoje plany świat byłaby dla mnie wygodniejszy i szybszy. Wtedy mogłabym poznać tych wszystkich ludzi na których patrzę godzinami myś...

Coś się dzieje

Pora zacząć działać w swoim życiu. Teraz to chyba jeszcze poważniejsze niż wcześniej. Teraz nie zaczynam mieszkania na koszt mame, a wspólny z Bartkiem. Zaczęłam pracę w żabce, podobało mi się - jednak po 3 tygodniach wszystko psu w dupe. Niby zmienił się właściciel sklepu i to dlatego, ale no ciul. Stwierdziłam, że jakoś to będzie i wcale nie wyszło źle. Zrobiłam dzięki mame kurs masażu gorącymi kamieniami, zaczęłam produkcję mydeł, kul do kąpieli i kilku innych takich podstawowych kosmetyków. Do tego pracuję w naturze (bardzo spoko drogeria), a w międzyczasie jeszcze mój kochany handpoke. Wszystko się powoli układa, oby tak zostało. Chcę zacząć pisać od nowa, ale to wydaje się tak mało realne, że nie wiem czy się uda. Mam nadzieję stać się ambitna i pewniejsza siebie. Niech życie w końcu się do mnie uśmiechnie