Przejdź do głównej zawartości

Tatuaże


Tak działało już dziś
Zaczęło się niewinnie
Heh.. No jakby to powiedzieć.. Jeśli ktoś da wam kopa w dupe to ruszycie spełniać swoje marzenia. Od małego dzieciaka chciałam być cała wytatuowana i tatuować innych. Pamiętam, jak jeszcze w Brzezinach oglądałam 'LA ink' na MTV i tak bardzo chciałam żyć jak oni. Chciałam żeby ludzie przychodzili do mnie, prosili o wzór na tatuaż, a ostatecznie wychodzili super zadowoleni dziękując za to, co stworzyłam na ich ciele. Miałam taką fajną lalkę baby born, była interaktywna i wgl, to była moja  pierwsza klientka. Cała   w tatuażach wykonanych mazakami. Nie pamiętam co czułam jak to robiłam, ani ogólnie samej sytuacji, ale kiedy znalazłam ją jakiś czas temu to zrobiło mi się lekko przykro, że nie zrobiłam nic w kierunku spełniania marzeń. Myślałam o tym chwilę, ale no pozostało tylko mówienie co jakiś czas, że chciałabym, ale się boję i jakoś nie mogę sę zebrać z braku możliwości. No i możliwości się znalazły. Nie będę się rozpisywać o szczegółach, ale udało mi się pożyczyć od znajomej maszynkę, Bartek załatwił trochę świńskiej skóry i powiedział, że nie mam już wyboru i mam zacząć tatuować, bo może wyjdzie mi to jakoś dzięki czemu będę mogła ruszyć w przód. Nie był to zły pomysł. Pokaże wam kilka zdjęć z mojej dwudniowej pracy. Wczoraj właśnie przez tę zabawę nie wrzuciłam posta, bo po wszystkim tylko padliśmy z Bartkiem na łóżko, włączyliśmy serial, a niedługo później wszystko zaczęło się rozmywać na rzecz snu. Pokażę wam kilka zdjęć z wczorajszego początku i dzisiejszego końca.
                                                                             
Cała dzisiejsza skórka




Cała wczorajsza skórka

Oto tatuaż rodowy i leniwiec <3

Jedna z lepszych sztuk wczoraj
Marzenie Bartka 




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzieci XXI wieku

Obiecałam na instagramie posta na dziś. To jest mega wygodne, bo mam motywację do działania - no w końcu obiecałam publicznie. Dzisiejszy dzień nie jest niczym specjalnym, pobudka o zdecydowanie zbyt wczesnej porze, godzinę później spacer do kuchni no i tu zaczyna się zdecydowana zmiana nastawienia oraz podejścia do wszystkiego, co do tej pory znałam. Zamiast jakiegoś porządnego śniadania, ewentualnie cholernie mocnej kawy w zamian jego grillowałam marchewkę, pokroiłam paprykę, ogórka i zrobiłam dwa sosy do warzywnych przekąsek. W międzyczasie zjadłam 4 grzanki (na każdej plasterek pomidora), zrobiłam kawę, śniadanie dla Pana zapracowanego - zaniosłam i poszłam dalej walczyć z warzywkami. Spędziłam z tym wszystkim około godziny, ale było warto. Do tej pory siedzę i wcinam te kolorowe cosiki (głupio trochę, że głównie sama, ale no co ja mogę poradzić?), sos chrzanowy na bazie jogurtu naturalnego bez laktozy jest super, a jogurt został w ostatnich dniach moim BOGIEM (dzięki lidl!) ! Był...

Gdzie ona jest?

Gdzie podziała się ta wesoła i rezolutna dziewoja, która chciała tylko żyć swoim życiem? Gdzieś przepadła i została w jakimś losowym miejscu przeszłości puszczając dalej jedynie tę bardziej rozsądną część osobowości. Rozsądna nie znaczy wcale lepsza o czym boleśnie musiałam się przekonać już nie raz i nie dziesięć, radość z życia nie jest już taka sama jak miesiące i lata temu, nie dążę już do swoich marzeń o sławie i rozpoznawalności. Teraz już tylko przeżyć, a nie żyć. W ramach poszukiwania dawnej siebie chcę wprowadzić kilka zmian w codzienności - ciekawe czy się uda. Kiedyś już próbowałam kilku z tych rzeczy, rezygnowałam z tego dość szybko przez brak motywacji. Czy może tym razem uda mi się dłużej niż kilka tygodni, może uda mi się dłużej niż miesiąc, może będę mała zapał do dbania o wszystko w tym siebie większy niż chwilowy.  Kiedy spełniłabym swoje plany świat byłaby dla mnie wygodniejszy i szybszy. Wtedy mogłabym poznać tych wszystkich ludzi na których patrzę godzinami myś...

Coś się dzieje

Pora zacząć działać w swoim życiu. Teraz to chyba jeszcze poważniejsze niż wcześniej. Teraz nie zaczynam mieszkania na koszt mame, a wspólny z Bartkiem. Zaczęłam pracę w żabce, podobało mi się - jednak po 3 tygodniach wszystko psu w dupe. Niby zmienił się właściciel sklepu i to dlatego, ale no ciul. Stwierdziłam, że jakoś to będzie i wcale nie wyszło źle. Zrobiłam dzięki mame kurs masażu gorącymi kamieniami, zaczęłam produkcję mydeł, kul do kąpieli i kilku innych takich podstawowych kosmetyków. Do tego pracuję w naturze (bardzo spoko drogeria), a w międzyczasie jeszcze mój kochany handpoke. Wszystko się powoli układa, oby tak zostało. Chcę zacząć pisać od nowa, ale to wydaje się tak mało realne, że nie wiem czy się uda. Mam nadzieję stać się ambitna i pewniejsza siebie. Niech życie w końcu się do mnie uśmiechnie