Idąc dalej tropem dnia wczorajszego. Nie mogę zrozumieć jak to może się dziać. Normalna rodzina, dobrze działająca, żadnych problemów pod względem ułożenia wychowania. Cała nasza trójka miała strasznie nerwowy nastrój, nie uzasadniony niczym konkretnym, ale musiało być coś w powietrzu, bo dawno nie mieliśmy takiej kumulacji. Aleks jest ze mną od około miesiąca, mama jest niemal codziennie i były zgrzyty - to fakt. Młody denerwował mnie cały czas tym, że nie robi w domu zupełnie nic, a ja muszę dymać jak dziki osioł, a bo czemu nie? Sprzątam tam codziennie, nie mam pojęcia skąd bierze się ten cały syf. Serio. Codziennie coś się znajduje, sensu w tym brakuje zupełnie, ale no albo trzeba umyć podłogi, albo posprzątać w kuchni, albo w swoim pokoju. Zawsze coś jest i nie da się tego uniknąć. Jednak wczoraj kiedy wróciłam po DZIESIĘCIU godzinach do domu, a tak właściwie to nawet i więcej to musiałam zapieprzać w tym domu bez możliwości zjedzenia kanapki czy chociaż porządnego spoczynku w toalecie lub wyczekiwanego chociaż szybkiego prysznica. Bartek miał przyjechać po mnie po północy, a tutaj trzeba ogarnąć dzieciaka, kiedy on już postanowił posprzątać w kuchni i to tak całkiem nieźle, ale przecież nie może wszystko wyglądać tak pięknie. Przyszła mama i wtedy dopiero się zaczęło. Nasza wspólna draka doprowadziła do tego, że Aleks wyszedł z domu, ja nie mogłam ruszać się na łóżku, bo bałam się, że jeden ruch i mame zobaczy i będzie coś ode mnie chciała, a ja w głowie miałam jedynie myśl żeby wyszła już, byle szybciej, bo ja nie mogę nic zrobić, mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia w pokoju czy np łazience. Nie mogłam się umyć, nie mogłam się spakować, nie mogłam zrobić nic. Dostawałam szału patrząc na uciekający czas. Nie zaczynałam nawet pisania tekstu, bo nie było żadnej pewności, o której mama wyjdzie i czy np nie wejdzie mi dobra kontynuacja zdań przez, co mogłoby zostać przerwane, a taka sytuacja nigdy nie kończy się dobrze. Ten dzień wyglądał znowu jak wiele z tych, sprzed pół roku. Spójrzcie na pierwszy post, w którym mówię o tym od kiedy mieszkam sama.
Zrobiłam wszystko, co chciałam zrobić, ale nie wyrobiłam się w czasie, bo na przykład kiedy Bartek przyjechał ja dopiero poszłam się na szybko umyć, a on kończył pakować mój plecak pod kątem wyjazdowo - weekendowym.
KONIEC CZWARTKU
Przyjechaliśmy około pierwszej w nocy, jeszcze godzinę trwała zabawa w ogarnianie sznurka (i tak nie wyszło). Ogólnie nie było trudno usnąć, zwłaszcza patrząc na porę dnia oraz godzinę od której nie miałam spokoju. O dziwo dzisiejszy poranek nie był wcale aż tak fatalny jakby można się było spodziewać. Mimo, że znowu nie dane było mi pospać do końca, ale jakoś funkcjonuję mimo, że jest już niemal północ. Dzień mam poczucie jakbym nieco zmarnowała, bo spróbowałam montowania krótkiego filmu i wiem już, że jest to długi i nie zbyt wdzięczny proces. Mój 'filmik' trwał 28 sekund, a zrobienie go zajęło mi około pół godziny. Myślę, że z czasem taki filmik składający się z dwóch zdjęć, krótkiego filmiku oraz trzech zdań mógłby zająć mi około pięciu minut. Może jest to dobry ruch, ale wszystko wyjdzie w czasie.
eluwa.
Zrobiłam wszystko, co chciałam zrobić, ale nie wyrobiłam się w czasie, bo na przykład kiedy Bartek przyjechał ja dopiero poszłam się na szybko umyć, a on kończył pakować mój plecak pod kątem wyjazdowo - weekendowym.
KONIEC CZWARTKU
Przyjechaliśmy około pierwszej w nocy, jeszcze godzinę trwała zabawa w ogarnianie sznurka (i tak nie wyszło). Ogólnie nie było trudno usnąć, zwłaszcza patrząc na porę dnia oraz godzinę od której nie miałam spokoju. O dziwo dzisiejszy poranek nie był wcale aż tak fatalny jakby można się było spodziewać. Mimo, że znowu nie dane było mi pospać do końca, ale jakoś funkcjonuję mimo, że jest już niemal północ. Dzień mam poczucie jakbym nieco zmarnowała, bo spróbowałam montowania krótkiego filmu i wiem już, że jest to długi i nie zbyt wdzięczny proces. Mój 'filmik' trwał 28 sekund, a zrobienie go zajęło mi około pół godziny. Myślę, że z czasem taki filmik składający się z dwóch zdjęć, krótkiego filmiku oraz trzech zdań mógłby zająć mi około pięciu minut. Może jest to dobry ruch, ale wszystko wyjdzie w czasie.
eluwa.
Komentarze
Prześlij komentarz