Przejdź do głównej zawartości

Definitywnie

Ogólnie lekko nie jest. W ostatnim czasie wszystko się pogarsza i leci w dół maksymalnie szybko. Nie potrafię ogarnąć tego wszystkiego, co się dzieje. Aleks się do mnie wprowadził, męczy mnie to dziecko strasznie - nie potrafi, a nawet nie chce robić w domu nic poza swoim pokojem, a nawet w nim nie robi zbyt wiele. Wyobraźcie sobie, że muszę robić tyle samo co wcześniej, a nawet niejednokrotnie więcej, bo przecież jest tu dodatkowa osoba. Staram się robić wszystko maksymalnie dobrze, ale nie daję już rady. Mam wrażenie, że kręgosłup jest w co raz gorszym stanie, a ja nie mam czasu żeby coś zrobić z nim cokolwiek konkretnego.
Wróciłam do szkoły ze świadomością, że mam ciężką sytuację. Przychodzę, panika pełna, ale ogólnie stwierdziłam że dam radę. Zaliczyłam nawet wf (muszę napisać egzamin taki z zasad siatkówki, koszykówki i wgl) - zostało tylko przygotowanie produkcji, które jest jutro i wtedy będę miała już jasną sytuację co do moich ocen. Jutro o godzinie 10.30 dowiem się czy zdaję bez problemu czy jednak pojawią się pewne komplikacje. Zaktualizuję post jak coś.
Skończyłam kurs wizażu, ale nawet mimo to nie potrafię zebrać się do szukania pracy. Wiem, że muszę iść do pracy, bo przecież skąd wezmę pieniądze na np laptopa? Ale no kurwa nie potrafię w żaden sposób zebrać się do nawet napisania cv, bo no nie ma niczego co mogłabym robić z jakąkolwiek satysfakcją nie uszkadzając kręgosłupa.
Aktualnie jeśli chodzi o pieniądze to żyję na czymś co ciężko nawet nazwać oparami, bo mama kupuje jedzenie od kiedy dzieciak zalokował się w pokoju obok, czasami coś mi dorzuci kawałek pieniądza (niewiele, ale zawsze coś), coś wpadnie od kogoś z okolicy i jakoś to leci powoli, ale byle do zwrotu podatku. Jeśli by mi się udało wytrzymać do września bez pracy byłabym najszczęśliwszą osobą na świecie.
Co do moich eksperymentów to powiem, że w tej chwili noszę tunel mniejszy o 8 mm, z włosami nie byłam w stanie wytrzymać, ale to głównie przez wieczny pośpiech. Posty będę wrzucać 4 w tygodniu żeby mieć chwilę na zastanowienie się nad życiem oraz tym o czym mogę chcieć wam przekazać, bo nie chcę wrzucać czegokolwiek bez sensu, a z jakimkolwiek przekazem czyli tak jak było planowane na początku.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzieci XXI wieku

Obiecałam na instagramie posta na dziś. To jest mega wygodne, bo mam motywację do działania - no w końcu obiecałam publicznie. Dzisiejszy dzień nie jest niczym specjalnym, pobudka o zdecydowanie zbyt wczesnej porze, godzinę później spacer do kuchni no i tu zaczyna się zdecydowana zmiana nastawienia oraz podejścia do wszystkiego, co do tej pory znałam. Zamiast jakiegoś porządnego śniadania, ewentualnie cholernie mocnej kawy w zamian jego grillowałam marchewkę, pokroiłam paprykę, ogórka i zrobiłam dwa sosy do warzywnych przekąsek. W międzyczasie zjadłam 4 grzanki (na każdej plasterek pomidora), zrobiłam kawę, śniadanie dla Pana zapracowanego - zaniosłam i poszłam dalej walczyć z warzywkami. Spędziłam z tym wszystkim około godziny, ale było warto. Do tej pory siedzę i wcinam te kolorowe cosiki (głupio trochę, że głównie sama, ale no co ja mogę poradzić?), sos chrzanowy na bazie jogurtu naturalnego bez laktozy jest super, a jogurt został w ostatnich dniach moim BOGIEM (dzięki lidl!) ! Był...

Gdzie ona jest?

Gdzie podziała się ta wesoła i rezolutna dziewoja, która chciała tylko żyć swoim życiem? Gdzieś przepadła i została w jakimś losowym miejscu przeszłości puszczając dalej jedynie tę bardziej rozsądną część osobowości. Rozsądna nie znaczy wcale lepsza o czym boleśnie musiałam się przekonać już nie raz i nie dziesięć, radość z życia nie jest już taka sama jak miesiące i lata temu, nie dążę już do swoich marzeń o sławie i rozpoznawalności. Teraz już tylko przeżyć, a nie żyć. W ramach poszukiwania dawnej siebie chcę wprowadzić kilka zmian w codzienności - ciekawe czy się uda. Kiedyś już próbowałam kilku z tych rzeczy, rezygnowałam z tego dość szybko przez brak motywacji. Czy może tym razem uda mi się dłużej niż kilka tygodni, może uda mi się dłużej niż miesiąc, może będę mała zapał do dbania o wszystko w tym siebie większy niż chwilowy.  Kiedy spełniłabym swoje plany świat byłaby dla mnie wygodniejszy i szybszy. Wtedy mogłabym poznać tych wszystkich ludzi na których patrzę godzinami myś...

Coś się dzieje

Pora zacząć działać w swoim życiu. Teraz to chyba jeszcze poważniejsze niż wcześniej. Teraz nie zaczynam mieszkania na koszt mame, a wspólny z Bartkiem. Zaczęłam pracę w żabce, podobało mi się - jednak po 3 tygodniach wszystko psu w dupe. Niby zmienił się właściciel sklepu i to dlatego, ale no ciul. Stwierdziłam, że jakoś to będzie i wcale nie wyszło źle. Zrobiłam dzięki mame kurs masażu gorącymi kamieniami, zaczęłam produkcję mydeł, kul do kąpieli i kilku innych takich podstawowych kosmetyków. Do tego pracuję w naturze (bardzo spoko drogeria), a w międzyczasie jeszcze mój kochany handpoke. Wszystko się powoli układa, oby tak zostało. Chcę zacząć pisać od nowa, ale to wydaje się tak mało realne, że nie wiem czy się uda. Mam nadzieję stać się ambitna i pewniejsza siebie. Niech życie w końcu się do mnie uśmiechnie