Przejdź do głównej zawartości

Brat

Wiecie co jest gorsze od niekontrolowanych napadów płaczu? Głupi młodszy brat, który nie potrafi używać mózgu. Nie wiem gdzie ten kod genetyczny zgubił drogę, ale ja zachowywałam się w ten sposób będąc w podstawówce, a i wtedy szło mi lepiej, bo umiałam określić, gdzie jest coś czego znam lokalizację. Ale on nie! Jest stacja rowerów miejskich i on wie, że ona tam jest to idzie tam i twierdzi, że on wie że ona tam jest ale dziś jej tam nie było. No kurwa. Ja serio go kocham, ale nie rozumiem jak można tak się zachowywać. To, co opisałam jest jedną z najkrótszych i najmniej irytujących kwestii z nim związanych. Mieszkamy razem od kilku dni, ale jest tak jak podejrzewałam - brak szans na powodzenie. On nie dość, że z faktu braku internetu niemal pół dnia przesypia, a w pozostałym czasie podobno uczy się do szkoły, ale oczywiście telefon cały czas na ładowarce, jakby był to jego mózg. Właśnie, wspomniałam już że od środy zdążył popsuć 2 ładowarki, bo ma gniazdko nad głową? Jeśli nie to już wiecie - nawet w tak banalnej kwestii można się popisać. Ja w jego wieku zaczęłam poznawać ludzi, wychodzić ze znajomymi i zwiedzać bliższe i dalsze okolice.
Serio mam dosyć, bo skoro nie mieszkam tu sama to chyba nie muszę już sama dbać o resztę mieszkania poza własnym pokojem, a gówniak nie potrafi zrobić nic z własnej woli poza tym swoim prostokątem. Myślałam, że teraz będzie lżej, ale nie! Jest gorzej. Mam jeszcze większą ochotę zniknąć pod kołdrą na zawsze. Jutro ostatni dzień praktyk, później inwentaryzacja w zoologicznym  w zastępstwie za wredną Kotletę, ale wiem jak dziewczyna się czuje bez snu i na stałym zapierdolu.
Pozwólcie, że teraz zakończę, bo mam lekko dość..

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzieci XXI wieku

Obiecałam na instagramie posta na dziś. To jest mega wygodne, bo mam motywację do działania - no w końcu obiecałam publicznie. Dzisiejszy dzień nie jest niczym specjalnym, pobudka o zdecydowanie zbyt wczesnej porze, godzinę później spacer do kuchni no i tu zaczyna się zdecydowana zmiana nastawienia oraz podejścia do wszystkiego, co do tej pory znałam. Zamiast jakiegoś porządnego śniadania, ewentualnie cholernie mocnej kawy w zamian jego grillowałam marchewkę, pokroiłam paprykę, ogórka i zrobiłam dwa sosy do warzywnych przekąsek. W międzyczasie zjadłam 4 grzanki (na każdej plasterek pomidora), zrobiłam kawę, śniadanie dla Pana zapracowanego - zaniosłam i poszłam dalej walczyć z warzywkami. Spędziłam z tym wszystkim około godziny, ale było warto. Do tej pory siedzę i wcinam te kolorowe cosiki (głupio trochę, że głównie sama, ale no co ja mogę poradzić?), sos chrzanowy na bazie jogurtu naturalnego bez laktozy jest super, a jogurt został w ostatnich dniach moim BOGIEM (dzięki lidl!) ! Był...

Gdzie ona jest?

Gdzie podziała się ta wesoła i rezolutna dziewoja, która chciała tylko żyć swoim życiem? Gdzieś przepadła i została w jakimś losowym miejscu przeszłości puszczając dalej jedynie tę bardziej rozsądną część osobowości. Rozsądna nie znaczy wcale lepsza o czym boleśnie musiałam się przekonać już nie raz i nie dziesięć, radość z życia nie jest już taka sama jak miesiące i lata temu, nie dążę już do swoich marzeń o sławie i rozpoznawalności. Teraz już tylko przeżyć, a nie żyć. W ramach poszukiwania dawnej siebie chcę wprowadzić kilka zmian w codzienności - ciekawe czy się uda. Kiedyś już próbowałam kilku z tych rzeczy, rezygnowałam z tego dość szybko przez brak motywacji. Czy może tym razem uda mi się dłużej niż kilka tygodni, może uda mi się dłużej niż miesiąc, może będę mała zapał do dbania o wszystko w tym siebie większy niż chwilowy.  Kiedy spełniłabym swoje plany świat byłaby dla mnie wygodniejszy i szybszy. Wtedy mogłabym poznać tych wszystkich ludzi na których patrzę godzinami myś...

Coś się dzieje

Pora zacząć działać w swoim życiu. Teraz to chyba jeszcze poważniejsze niż wcześniej. Teraz nie zaczynam mieszkania na koszt mame, a wspólny z Bartkiem. Zaczęłam pracę w żabce, podobało mi się - jednak po 3 tygodniach wszystko psu w dupe. Niby zmienił się właściciel sklepu i to dlatego, ale no ciul. Stwierdziłam, że jakoś to będzie i wcale nie wyszło źle. Zrobiłam dzięki mame kurs masażu gorącymi kamieniami, zaczęłam produkcję mydeł, kul do kąpieli i kilku innych takich podstawowych kosmetyków. Do tego pracuję w naturze (bardzo spoko drogeria), a w międzyczasie jeszcze mój kochany handpoke. Wszystko się powoli układa, oby tak zostało. Chcę zacząć pisać od nowa, ale to wydaje się tak mało realne, że nie wiem czy się uda. Mam nadzieję stać się ambitna i pewniejsza siebie. Niech życie w końcu się do mnie uśmiechnie