Czy tylko mnie dziś tak sen ciągnie?
Obudziłam się rano, nie mogłam zleźć z łóżka dłużej niż zwykle, odkładałam to przez niemal pół godziny. Kiedy już dokonałam zacnego czynu podniesienia zadu musiałam ogarnąć siebie w tempie bardzo szybkim. Jakoś wyszło i zdążyłam wyjść nawet na czas oraz w ramach zaskoczenia spóźnione były jedynie tramwaje - debil był na czas. Dotarliśmy do naszej zacnej pracy. Prawie każdy narzeka na swoje praktyki, bo trzeba zapierdalać przez całe 8 godzin i ciągle coś robić. My mamy jednak szczęście - w tym samym zakładzie miałam staż niemal rok temu więc znałam już kierownictwo oraz ludzi przy których będę pracować, a tym samym stres był znacznie mniejszy. Nasza praca nie jest zbyt skomplikowana ani męcząca, trwa 6 godzin w czasie których jest około godziny przerwy (jeśli nie więcej - zależy jak często wychodzimy zapalić). Jednak mimo braku przemęczania się przez ostatnie 60 minut usypiałam tnąc rozmiarówki i składając pakieciki - oczy zamykały się same bez najmniejszej mojej kontroli.
Miałam wskoczyć do domu tylko na chwilę żeby nakarmić Stalina, spakować się po czym lecieć do mamy jak jej obiecałam, jednak odpaliłam laptopa i dopadł mnie sen po niespełna 15 minutach i trzymał chyba przez jakieś 3 godziny mimo kilkukrotnego przebudzania mnie. Postanowiłam jednak zebrać się na wieczór (podniosłam się ok 20.10), na 21 byłam już u mamy, chwila pogadanki z młodym, spacer z pieskami, pograć chwilę w HS, teraz skończyć pisać i spać, bo wciąż mi mało. Wracając jeszcze na chwilę do tematu samochodu. Wczoraj nawet dodałam post na grupę i już w sobotę jedziemy obejrzeć kolejnego brumka. Zobaczymy jak na niego zareaguję, bo jednak nie jestem przekonana do zwiększonej ilości elektroniki w takim samochodzie.
Obudziłam się rano, nie mogłam zleźć z łóżka dłużej niż zwykle, odkładałam to przez niemal pół godziny. Kiedy już dokonałam zacnego czynu podniesienia zadu musiałam ogarnąć siebie w tempie bardzo szybkim. Jakoś wyszło i zdążyłam wyjść nawet na czas oraz w ramach zaskoczenia spóźnione były jedynie tramwaje - debil był na czas. Dotarliśmy do naszej zacnej pracy. Prawie każdy narzeka na swoje praktyki, bo trzeba zapierdalać przez całe 8 godzin i ciągle coś robić. My mamy jednak szczęście - w tym samym zakładzie miałam staż niemal rok temu więc znałam już kierownictwo oraz ludzi przy których będę pracować, a tym samym stres był znacznie mniejszy. Nasza praca nie jest zbyt skomplikowana ani męcząca, trwa 6 godzin w czasie których jest około godziny przerwy (jeśli nie więcej - zależy jak często wychodzimy zapalić). Jednak mimo braku przemęczania się przez ostatnie 60 minut usypiałam tnąc rozmiarówki i składając pakieciki - oczy zamykały się same bez najmniejszej mojej kontroli.
Miałam wskoczyć do domu tylko na chwilę żeby nakarmić Stalina, spakować się po czym lecieć do mamy jak jej obiecałam, jednak odpaliłam laptopa i dopadł mnie sen po niespełna 15 minutach i trzymał chyba przez jakieś 3 godziny mimo kilkukrotnego przebudzania mnie. Postanowiłam jednak zebrać się na wieczór (podniosłam się ok 20.10), na 21 byłam już u mamy, chwila pogadanki z młodym, spacer z pieskami, pograć chwilę w HS, teraz skończyć pisać i spać, bo wciąż mi mało. Wracając jeszcze na chwilę do tematu samochodu. Wczoraj nawet dodałam post na grupę i już w sobotę jedziemy obejrzeć kolejnego brumka. Zobaczymy jak na niego zareaguję, bo jednak nie jestem przekonana do zwiększonej ilości elektroniki w takim samochodzie.
Komentarze
Prześlij komentarz