Przejdź do głównej zawartości

Dredy powodują odciski

Tak w sumie nie pamiętam poranka. Jakoś się obudziłam i czekałam na przyjazd mamy, ale postanowiłam znów iść do wanny, ale dziś bardziej intensywnie niż wczoraj, bo i peeling, balsam, depilacja - ogólnie full serwis. Jestem dumna z tego, co dziś zrobiłam. Znalazłam sposób na dużą ilość piany w wannie! Jeśli piana przy nalewaniu wody robi się w jednym miejscu lub powstaje jej zbyt mało polecam bardziej wymagający, ale przydatny sposób - do napełnienia wanny użyjcie prysznica. Napowietrzona woda będzie mocniej uderzać w tą już obecną w wannie dzięki czemu piany będzie znacznie więcej!
Pierwsza samotna noc po zabiegu nie była zbyt przyjemna - każda poprzednia przebiegała spokojnie i bez problemu. Dziś jednak zaczęłam się dusić, a przez ból gardła nie jestem w stanie dobrze odkaszlnąć więc męczyłam się pół godziny w środku nocy. Lekko nawet zawitał do mojej biednej i małej głowy. Po pół godziny udało mi się usnąć i tak wytrzymać do 8.30, później już jakoś leciało.
Dziś postanowiłam standardowo unikać wysiłku i jeść chleb ze smarowidłami. Moje gardło jednak zmieniło podejście i zaczęło protestować czując przechodzący przez nie chleb. Poddałam się po czym spróbowałam zupki chińskiej (niestety miałam tylko ostre więc ograniczyłam ilość chili),  poczekałam aż wystygło i pognieciony makaron był wystarczająco miękki co pozwoliło na przekazanie całego dania do żołądka. Znalazłam jeszcze puree, ale jego również nie zdołałam przekazać w całości do miejsca docelowego, bo ból był większy z każdą łyżką.
Około 16 oczy przestały współpracować więc poprosiłam Bartka żeby obudził mnie kiedy już przyjedzie, pobiega i zrobi co tam ma w planach bez mojej obecności, tym sposobem ok 18 dostałam impuls do pobudki, ale nie chciałam. Ogólnie po tych lekach, które biorę po zabiegu mam tendencję do zasypiania w ciągu dnia, a następnie długich i niechętnych pobudek - tak zamulona nie byłam chyba nigdy po niczym wcześniej. Nie lubię tego stanu, ale jednocześnie nie potrafię z nim wygrać. Dzisiejszą misją było wyczyszczenie tablicy Bartka z postów konkursowych, które są już zakończone, zamontowane monitora na ścianę, przybicie plakatów i nieszczęsne poprawianie dredów. Dziś ostatnia czynność miała mniej przyjemne skutki niż zwykle - mianowicie dość duży odcisk na moim środkowym palcu (podtrzymującym cały czas szydełko), ale było watro. Kształt fryzury jest co raz bliższy zamierzonego efektu - z tego właśnie mogę być dumna. Czasami nauka teoretycznie nieprzydatnych umiejętności ma prawo przynieść pomoc w przyszłości!
Tak już na sam koniec gdyby ktoś lubił mocno abstrakcyjne niskobudżetowe produkcje polecam rekinado - każdą część (aktualnie oglądam właśnie czwartą). Każda kolejna co raz bardziej odbiega od rzeczywistości, ale zapowiedziano, że szósta będzie już ostatnią z serii.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzieci XXI wieku

Obiecałam na instagramie posta na dziś. To jest mega wygodne, bo mam motywację do działania - no w końcu obiecałam publicznie. Dzisiejszy dzień nie jest niczym specjalnym, pobudka o zdecydowanie zbyt wczesnej porze, godzinę później spacer do kuchni no i tu zaczyna się zdecydowana zmiana nastawienia oraz podejścia do wszystkiego, co do tej pory znałam. Zamiast jakiegoś porządnego śniadania, ewentualnie cholernie mocnej kawy w zamian jego grillowałam marchewkę, pokroiłam paprykę, ogórka i zrobiłam dwa sosy do warzywnych przekąsek. W międzyczasie zjadłam 4 grzanki (na każdej plasterek pomidora), zrobiłam kawę, śniadanie dla Pana zapracowanego - zaniosłam i poszłam dalej walczyć z warzywkami. Spędziłam z tym wszystkim około godziny, ale było warto. Do tej pory siedzę i wcinam te kolorowe cosiki (głupio trochę, że głównie sama, ale no co ja mogę poradzić?), sos chrzanowy na bazie jogurtu naturalnego bez laktozy jest super, a jogurt został w ostatnich dniach moim BOGIEM (dzięki lidl!) ! Był...

Gdzie ona jest?

Gdzie podziała się ta wesoła i rezolutna dziewoja, która chciała tylko żyć swoim życiem? Gdzieś przepadła i została w jakimś losowym miejscu przeszłości puszczając dalej jedynie tę bardziej rozsądną część osobowości. Rozsądna nie znaczy wcale lepsza o czym boleśnie musiałam się przekonać już nie raz i nie dziesięć, radość z życia nie jest już taka sama jak miesiące i lata temu, nie dążę już do swoich marzeń o sławie i rozpoznawalności. Teraz już tylko przeżyć, a nie żyć. W ramach poszukiwania dawnej siebie chcę wprowadzić kilka zmian w codzienności - ciekawe czy się uda. Kiedyś już próbowałam kilku z tych rzeczy, rezygnowałam z tego dość szybko przez brak motywacji. Czy może tym razem uda mi się dłużej niż kilka tygodni, może uda mi się dłużej niż miesiąc, może będę mała zapał do dbania o wszystko w tym siebie większy niż chwilowy.  Kiedy spełniłabym swoje plany świat byłaby dla mnie wygodniejszy i szybszy. Wtedy mogłabym poznać tych wszystkich ludzi na których patrzę godzinami myś...

Coś się dzieje

Pora zacząć działać w swoim życiu. Teraz to chyba jeszcze poważniejsze niż wcześniej. Teraz nie zaczynam mieszkania na koszt mame, a wspólny z Bartkiem. Zaczęłam pracę w żabce, podobało mi się - jednak po 3 tygodniach wszystko psu w dupe. Niby zmienił się właściciel sklepu i to dlatego, ale no ciul. Stwierdziłam, że jakoś to będzie i wcale nie wyszło źle. Zrobiłam dzięki mame kurs masażu gorącymi kamieniami, zaczęłam produkcję mydeł, kul do kąpieli i kilku innych takich podstawowych kosmetyków. Do tego pracuję w naturze (bardzo spoko drogeria), a w międzyczasie jeszcze mój kochany handpoke. Wszystko się powoli układa, oby tak zostało. Chcę zacząć pisać od nowa, ale to wydaje się tak mało realne, że nie wiem czy się uda. Mam nadzieję stać się ambitna i pewniejsza siebie. Niech życie w końcu się do mnie uśmiechnie