Tak serio to nie pracuję w korpo. Pracuję dla francuskiej firmy. W sumie niby blisko, ale to jednak nie to.
Praca w alkoholowym jest w sumie całkiem lekka, przyjemna i spoko zwłaszcza kiedy nie jest się samemu na sklepie. Jednak to tylko pozory, chyba że w pracy wyłączacie człowieczeństwo i po prostu robicie swoje. Ja jednak mam w sobie bardzo duży odłam altruizmu. Po kilku miesiącach poznałam ten zawód całkiem dobrze i widzę jacy ci ludzie są często smutni. Patrząc na ich zakupy, częstotliwość, to co mówią kiedy trochę wypiją, jak wyglądają ich twarze po każdym kolejnym piwie. Widzę, ze coś im w życiu nie wyszło, a najgorsze iż nie potrafią sobie z tym poradzić - tym bardziej wybaczyć swoich błędów. Często chciałabym im pomóc nawet rozmową, ale podczas pracy kiedy nie jestem sama nie da się po prostu. Wychodząc ze sklepu dla własnego bezpieczeństwa zapominam, że ich znam. Za duże ryzyko rozmowy, która mogłaby trwać zbyt długo - nie chciałabym zacząć pomagać ludziom znowu. Polecam tę robotę jako coś żeby zarabiać pieniążki, ale też mieć czas na szkołę.
W sprawie kasy to dziś do mnie przyszła. Oddałam większość długu i zostało mi 350 zł, co daje ok 10 zł na dzień. Myślę, że da się to ogarnąć. Oczywiście wszystko wyjdzie w praniu (w temacie prania to mieszkam tu ponad miesiąc i wciąż nie mam pralki, ale mame coś kombinuje). Taki budżet dzienny nie brzmi źle i to chyba dlatego tylko wierzę w powodzenie tego planu.
Wsparcia mi nie brakuje, gdyby było inaczej poddałabym się. Mimo ogromnie spuchniętego policzka (przez co musiałam wyjąć kolczyk *płacze bardzo głośno i obficie*) nie leniłam się. Fakt - nie poszłam do szkoły, ale kilka godzin spędziłam na robieniu rzeczy do szkoły.
Polik boli od wczoraj, ale mam nadzieję na poprawę w ciągu dwóch najbliższych dni.
Nie ma co dramatyzować - będzie dobrze!
Praca w alkoholowym jest w sumie całkiem lekka, przyjemna i spoko zwłaszcza kiedy nie jest się samemu na sklepie. Jednak to tylko pozory, chyba że w pracy wyłączacie człowieczeństwo i po prostu robicie swoje. Ja jednak mam w sobie bardzo duży odłam altruizmu. Po kilku miesiącach poznałam ten zawód całkiem dobrze i widzę jacy ci ludzie są często smutni. Patrząc na ich zakupy, częstotliwość, to co mówią kiedy trochę wypiją, jak wyglądają ich twarze po każdym kolejnym piwie. Widzę, ze coś im w życiu nie wyszło, a najgorsze iż nie potrafią sobie z tym poradzić - tym bardziej wybaczyć swoich błędów. Często chciałabym im pomóc nawet rozmową, ale podczas pracy kiedy nie jestem sama nie da się po prostu. Wychodząc ze sklepu dla własnego bezpieczeństwa zapominam, że ich znam. Za duże ryzyko rozmowy, która mogłaby trwać zbyt długo - nie chciałabym zacząć pomagać ludziom znowu. Polecam tę robotę jako coś żeby zarabiać pieniążki, ale też mieć czas na szkołę.
W sprawie kasy to dziś do mnie przyszła. Oddałam większość długu i zostało mi 350 zł, co daje ok 10 zł na dzień. Myślę, że da się to ogarnąć. Oczywiście wszystko wyjdzie w praniu (w temacie prania to mieszkam tu ponad miesiąc i wciąż nie mam pralki, ale mame coś kombinuje). Taki budżet dzienny nie brzmi źle i to chyba dlatego tylko wierzę w powodzenie tego planu.
Wsparcia mi nie brakuje, gdyby było inaczej poddałabym się. Mimo ogromnie spuchniętego policzka (przez co musiałam wyjąć kolczyk *płacze bardzo głośno i obficie*) nie leniłam się. Fakt - nie poszłam do szkoły, ale kilka godzin spędziłam na robieniu rzeczy do szkoły.
Polik boli od wczoraj, ale mam nadzieję na poprawę w ciągu dwóch najbliższych dni.
Nie ma co dramatyzować - będzie dobrze!
+ wiem, że jakoś w tamtym czasie przebiłam sobie policzki, ale nie pamiętam tej sytuacji z bólem, nie pytajcie ~ Daria 2k22
Komentarze
Prześlij komentarz