Przejdź do głównej zawartości

Wsparcie jest ważne

Ja już chyba mam dosyć. No niby jest dobrze, ale kwestia pieniędzy jest poważniejsza niż może się nam wydawać.
Jeszcze wczoraj miałam na koncie 120 zł pożyczone, ale miałam. Wypłatę dostanę w piątek, a właśnie sprawdziłam stan konta, który mnie załamał - zostało 70 zł. To mnie przeraża. W drodze powrotnej z pracy zaczęłam podliczać ile pieniędzy muszę oddać zaraz po  tym jak dostane przelew - jeśli o niczym nie zapomniałam będzie to 723 złotych polskich monet. Śmieszy, a jednocześnie załamuje fakt iż moja wypłata może wynosić ok 800 zł. Jeśli tak będzie to przez kilka miesięcy będę trwać w błędnym kole pożyczania  i oddawania pieniędzy mamie. Bez niej nie dałaby aktualnie rady. Doceniajmy swoich rodziców jeśli tylko chcącą nam pomóc - nie ma co się łudzić, że tak nagle zmieniając tryb życia i biorąc np abonament (komputer poniżej krytyki? weź nowego laptopa z internetem i ciesz się tym póki nie zobaczysz rachunków).
Nie jest łatwo, to już wiemy. Co zrobić żeby było lżej? Zrezygnować z maszynek do golenia za 20 zł, z picia w pubach, z  kilku innych ulubionych rzeczy, których cena nie jest zbyt przychylna, naturalne mydełka, kule do kąpieli za 10 zł, maseczki w podobnej cenie. Mieszkając samemu, chodząc do szkoły, pracując na pół etatu i mając zwierzęta na utrzymaniu MUSIMY ograniczyć swoje własne potrzeby i zachcianki (dziewczyny mają gorzej, bo podpaski i wgl takie tam inne bezużyteczne rzeczy). Szukanie okazji w marketach myślę, że wejdzie mi w nawyk, dziś kupiłam "włoskie" pierożki makaronowe na obiad jakoś w tygodniu za 5 zł. W tym  miesiącu trochę zaszalałam, co pozwoliło mi zobaczyć jak powinnam działać w kolejnych miesiącach, wiem czego unikać,a czego szukać i się trzymać. Moim planem jest z każdym miesiącem mieć co raz mniej pieniędzy do oddania. 
Planuję też zmienić pracę, nie mówię źle o aktualnej, ale chciałabym zarabiać więcej, mam świadomość, że jestem w stanie to zrobić. Za miesiąc zacznę szukać czegoś nowego powoli, bez gwałtownych ruchów. Marzec nie będzie łatwy. Tydzień przed końcem miesiąca mam zabieg przez który kilka dni nie będę mogła pracować więc trzeba wcześniej nadrobić te kilkanaście godzin, prócz pracy jest też  szkoła (w której zaległości mam więcej niż kiedykolwiek), w planach jest nauka montażu filmów (więcej szczegółów z czasem).
Przez całe życie miałam słomiany zapał co wszystkiego. Nie potrafiłam trwać w swoim postanowieniu dłużej niż dwa tygodnie. Jednak tym razem zabrałam się do działania (blog) bardzo na poważnie (piszę codziennie, pilnuje fb i nie daje się snowi). Kolejne etapy są już w planach i czuję siłę żeby to wszystko zrealizować (no żeby nikt nie popełniał moich błędów). *Te zdania są krótkie i zwięzłe, bo tak bardziej do was dotrze*
Podsumowaniem dnia dzisiejszego jest to, że trzeba doceniać swoich rodziców zwłaszcza kiedy chcą nam pomóc i nie są na nas źli oraz próbują nas wspierać w trudnych chwilach. Ja bez mojej mamy nie miałabym co jeść ani ja ani moja kaczka. Doceniajmy swoich rodziców!

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Dzieci XXI wieku

Obiecałam na instagramie posta na dziś. To jest mega wygodne, bo mam motywację do działania - no w końcu obiecałam publicznie. Dzisiejszy dzień nie jest niczym specjalnym, pobudka o zdecydowanie zbyt wczesnej porze, godzinę później spacer do kuchni no i tu zaczyna się zdecydowana zmiana nastawienia oraz podejścia do wszystkiego, co do tej pory znałam. Zamiast jakiegoś porządnego śniadania, ewentualnie cholernie mocnej kawy w zamian jego grillowałam marchewkę, pokroiłam paprykę, ogórka i zrobiłam dwa sosy do warzywnych przekąsek. W międzyczasie zjadłam 4 grzanki (na każdej plasterek pomidora), zrobiłam kawę, śniadanie dla Pana zapracowanego - zaniosłam i poszłam dalej walczyć z warzywkami. Spędziłam z tym wszystkim około godziny, ale było warto. Do tej pory siedzę i wcinam te kolorowe cosiki (głupio trochę, że głównie sama, ale no co ja mogę poradzić?), sos chrzanowy na bazie jogurtu naturalnego bez laktozy jest super, a jogurt został w ostatnich dniach moim BOGIEM (dzięki lidl!) ! Był...

Gdzie ona jest?

Gdzie podziała się ta wesoła i rezolutna dziewoja, która chciała tylko żyć swoim życiem? Gdzieś przepadła i została w jakimś losowym miejscu przeszłości puszczając dalej jedynie tę bardziej rozsądną część osobowości. Rozsądna nie znaczy wcale lepsza o czym boleśnie musiałam się przekonać już nie raz i nie dziesięć, radość z życia nie jest już taka sama jak miesiące i lata temu, nie dążę już do swoich marzeń o sławie i rozpoznawalności. Teraz już tylko przeżyć, a nie żyć. W ramach poszukiwania dawnej siebie chcę wprowadzić kilka zmian w codzienności - ciekawe czy się uda. Kiedyś już próbowałam kilku z tych rzeczy, rezygnowałam z tego dość szybko przez brak motywacji. Czy może tym razem uda mi się dłużej niż kilka tygodni, może uda mi się dłużej niż miesiąc, może będę mała zapał do dbania o wszystko w tym siebie większy niż chwilowy.  Kiedy spełniłabym swoje plany świat byłaby dla mnie wygodniejszy i szybszy. Wtedy mogłabym poznać tych wszystkich ludzi na których patrzę godzinami myś...

Coś się dzieje

Pora zacząć działać w swoim życiu. Teraz to chyba jeszcze poważniejsze niż wcześniej. Teraz nie zaczynam mieszkania na koszt mame, a wspólny z Bartkiem. Zaczęłam pracę w żabce, podobało mi się - jednak po 3 tygodniach wszystko psu w dupe. Niby zmienił się właściciel sklepu i to dlatego, ale no ciul. Stwierdziłam, że jakoś to będzie i wcale nie wyszło źle. Zrobiłam dzięki mame kurs masażu gorącymi kamieniami, zaczęłam produkcję mydeł, kul do kąpieli i kilku innych takich podstawowych kosmetyków. Do tego pracuję w naturze (bardzo spoko drogeria), a w międzyczasie jeszcze mój kochany handpoke. Wszystko się powoli układa, oby tak zostało. Chcę zacząć pisać od nowa, ale to wydaje się tak mało realne, że nie wiem czy się uda. Mam nadzieję stać się ambitna i pewniejsza siebie. Niech życie w końcu się do mnie uśmiechnie